– Potraktujcie to jako ostrzeżenie – napisał Andrzej Andrysiak, Dziennikarz Roku 2024, prezes Stowarzyszenia Gazet Lokalnych w kontekście działalności Stowarzyszenia Polskich Mediów, które organizuje w lutym kongres bez podania agendy, za to z podejrzanymi powiązaniami z chińskimi władzami. Dwa lata temu wprost przed tym środowiskiem ostrzegał zastępca koordynatora ds. służb specjalnych Stanisław Żaryn. Głębsze wejście w tematykę pokazuje, że z tą organizacją współpracowało należące do kujawsko-pomorskiego samorządu uzdrowisko, a zjazd otwierał osobiście marszałek Piotr Całbecki.
Wpis Andrysiaka wynikał z tego, że do wydawców docierały zaproszenia na konferencję, gdzie próbowano się podszywać pod Stowarzyszenie Gazet Lokalnych, od czego on zdecydowanie się odciął – Nie współpracujemy z tym stowarzyszeniem, nie znamy tych ludzi, nie wiemy, kogo reprezentują, w czyim imieniu działają. Powoływanie się na nas w jakiejkolwiek korespondencji uznajemy za podszywanie się i działania na naszą szkodę.
Tym wpisem zainteresowało się medium branżowe Press.pl i jest to chyba dzisiaj jedna z najczęściej komentowanych w branży medialnej spraw. Ekspert medialny Paweł Nowacki wskazuje w mediach społecznościowych, że współorganizatorem kongresu jest Chińska Grupa Mediów, która jest pod ścisłym nadzorem Komunistycznej Partii Chin, jednocześnie blisko współpracuje z Wszechrosyjską Państwową Telewizją i Radiem (VGTRK). Przewrotności sprawie dodaje to, że hasłem przewodnim kongresu jest znaczenie demokracji, gdy Chiny nie zaliczają się do przykładów wartych naśladowania. Stowarzyszenie Polskich Mediów już od 2023 roku współpracuje z Chińczykami powołał Dom Dziennikarzy Polsko-Chińskich, co skomentował na portalu X zastępca koordynatora ds. służb specjalnych – Propaganda Chin coraz częściej współdziała z rosyjskim przemysłem kłamstwa. Chiny i Rosja kolportują tożsame kłamstwa wymierzone w Polskę. Planowane uruchomienie »Domu Dziennikarzy Polsko-Chińskich« otwiera Pekinowi większe możliwości działań przeciwko Polsce.
Wycieczki dla dziennikarzy i łamanie etyki
Organizacje dziennikarskie zarzucają Stowarzyszeniu Polskich Mediów, które jest zarejestrowane formalnie jako biuro podróży łamanie etyki dziennikarskiej. Portal Press.pl dzisiaj w związku z tą dyskusją przytoczył reportaż ze swojego wydania papierowego Mariusza Kowalczyka z marca 2014 roku, gdzie opisywano jak zorganizowano wyjazd dla dziennikarzy do Egiptu, który był dotowany przez egipski reżim. Trzeba pamiętać, że wtedy sytuacja polityczna w tamtym kraju była bardzo napięta. Od uczestników oczekiwano jedynie propagandowych publikacji. Formalnie był to VII Kongres Polskich Mediów, ale za granicami kraju. Na YouTube można znaleźć nadal filmy uczestników, którzy zachwalają egipskie kurorty. Elementem tamtego wyjazdu była konferencja z ministrem Hishama Zazou, który mówił jak w tym kraju jest bezpiecznie. To jest istotne, bo w tamtym okresie polski MSZ odradzał wyjazdy do tego kraju. Egipcjanie mogli być przekonani, że stowarzyszenie przywiozło najbardziej wpływowych polskich dziennikarzy, w praktyce była to wysoka średnia wieku i raczej trudno znaleźć na liście szanujący się tytuł. Tego wyjazdy sponsorowane są bowiem po prostu nieetyczne, dlatego poważni dziennikarze omijają je szerokim łukiem.
Kowalczyk opisywał też organizowany w 2007 roku wyjazd na Białoruś, który finansował reżim Łukaszenki.

Jest też wątek kujawsko-pomorski
Data ukazania się publikacji Kowalczyka, czyli 2014 rok jest ważna, bo pomimo pojawienia się tych informacji w obiegu w 2016 roku XII kongres zorganizowano w Ciechocinku, a współorganizatorem było Uzdrowisko Ciechocinek SA, spółka podległą Województwu Kujawsko-Pomorskiemu. Być może województwo pośrednio przez swoją spółkę partycypowało w kosztach. Był to element roku 180-lecia uzdrowiska. Sam kongres otworzył marszałek Piotr Całbecki, a na sali miał być obecny nieżyjący już burmistrz tego miasta Leszek Dzierżewicz, Nazwisko marszałka pojawiło się w programie, ale trudno było znaleźć zdjęcie jego osoby, co może sugerować, że później mogła być wola ukrycia tego faktu. Udało nam się jednak znaleźć zdjęcie marszałka.

Spółka wojewódzka oraz marszałek zatem w pewnym sensie legitymowali działalność tej organizacji, chociaż środowisko medialne jednoznaczne wskazywało na nieetyczną działalność i współpracę propagandową z państwami totalitarnymi.
Warto dodać, że na stronach Stowarzyszenia Polskich Mediów pojawiają się od czasu do czasu publikację o kujawsko-pomorskim, wszystkie prezentują działania marszałka w superlatywach.






