W marcu rozpocznie się etap właściwy I Synodu Diecezji Bydgoskiej, który ma pomóc lokalnej wspólnocie rozeznać współczesne wyzwania duszpasterskie, w celu odnowy lokalnego Kościoła. Bydgoski Kościół dzisiaj może się kojarzyć z działaniami środowiska wokół bydgoskiej Bazyliki, gdzie wciąż przybywa inicjatyw służenia potrzebującym, co jest kluczowym elementem katolicyzmu wynikającym wprost z Ewangelii, czy bardziej cichej posługi sióstr Albertynek. Te działania nawet jeżeli ktoś nie utożsamia się z Kościołem budzą szacunek i podziw. Po drugiej stronie mamy instrumentalne wykorzystywanie autorytetu Kościoła do doraźnych korzyści politycznych.
W październiku przedstawiliśmy dane z których wynika, że w bydgoskich szkołach ponadpodstawowych na lekcje religii uczęszcza zaledwie 34% uczniów. Te dane są dość bliskie sondażowi CBOS z którego wynikło, że tylko 37% Polaków w wieku 18-24 uważa się za wierzących, gdy w 2021 roku było to ok. 71%. To są dane ogólnopolskie, natomiast dane dla Bydgoszczy mogą nieco zaniżać wynik całej diecezji, bo na terenach wiejskich społeczeństwo jest nieco bardziej konserwatywne, ale te dane pokazują nam, że w perspektywie kilku dekad katolicy nie będą już w większości. Proces laicyzacji mocno przyśpieszył.
Diecezja bydgoska próbuje się w tym odnaleźć
Jeszcze pod koniec 2025 roku poznaliśmy diagnozę przedsynodalną, która ma wskazywać główne kierunki debat na synodzie. Przedstawioną analizę można streścić, iż wskazuje ona na potrzebę większego wzięcia odpowiedzialności przez świeckich za wspólnotę, co wydaje się mieć praktyczny wymiar, gdyż powoli zaczyna ubywać księży. Wskazuje się też ogólnie na potrzebę większej intensyfikacji działań duszpasterskich wobec młodych i większego nacisku na formowanie młodych począwszy od większego zaangażowania rodziców. Jest np. propozycja, aby nie ograniczać się do lekcji religii w szkole, ale też tworzyć dodatkowe formuły formacyjne. Brzmi to jednak życzeniowo, bo skoro jest problem, aby młodzi uczęszczali na lekcje w szkole (bo dzięki wypisaniu z religii godzinę szybciej wracają do domu), to trzeba naiwnie wierzyć, że będą dodatkowo chodzić na dodatkowe katechezy do salek parafialnych. Jeżeli chodzi o rolę rodziców, to w większości pokolenia dzisiejszych rodziców i tak nie będą wstanie zastąpić sposobu przekazywania wiary przez znacznie gorliwsze pokolenie babć i dziadków, które w większości już odeszło z tego świata. Jest też wskazanie na potrzebę rozwijania mediów katolickich, czyli stawiania na propagandę, przez co w praktyce nie będzie to miało nic wspólnego z misją dziennikarską – temu zagadnieniu być może kiedyś poświęcę osobny felieton.
W tym wszystkim wydaje się najważniejsze postawienie pytania – dlaczego młodzi odeszli od Kościoła? Diagnoza przedsynodalna nawet nie próbuje ocenić tego przyczyny.
Katolikowi nie wolno głosować na…
Po jednej stronie mamy inicjatywy charytatywne bydgoskiej Bazyliki – jeżeli chodzi o komunikat jaki o bydgoskim Kościele przebija się do szerszych rzesz – a po drugiej mamy chociażby z maja i czerwca 2025 roku komunikaty, że katolikowi nie wolno głosować na Rafała Trzaskowskiego. Za jego kolportacją stali w diecezji bydgoskiej głównie świeccy, zaangażowani w różne środowiska katolickie, jednocześnie zaangażowani politycznie. Z ich perspektywy trudno się temu zachowaniu dziwić, w końcu wspierali swoich faworytów politycznych, ale też jak pokazują badania socjologiczne, to właśnie wykorzystywanie wiary do polityki przekłada się na odchodzenie młodych od Kościoła. Młodzi mają dzisiaj bowiem większą swobodę myśli niż starsze pokolenia i nie będzie dla nich atrakcyjna narracja, że pójdą do piekła albo czyśćca, bo nie popierają jednego albo drugiego kandydata. Co prawda agitowali tylko świeccy, ale przy panującej cichej zgodzie duchownych.
To jest jeden z przykładów jak autorytet 2 tys. lat istnienia Kościoła wykorzystuje się do doraźnych korzyści politycznych. Diecezja bydgoska ma dość ciekawe portfolio wykorzystywania autorytetu Kościoła w ten sposób. Chociażby w 2010 roku były prezydent Bydgoszczy udał się na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy i chodził od grupy pielgrzymów do grupy obiecując im budowę aquaparku. Nie tak dawno temu mieliśmy zamieszanie po zmianie organizacji ruchu w obrębie Starego Rynku, gdzie nowe regulacje próbowano przedstawiać jako skandal międzynarodowy i atak na Kościół. Przed rokiem księdza oskarżonego o defraudacje z Funduszu Sprawiedliwości porównywano do bł. ks. Jerzego Popiełuszki. A propo mediów katolickich – prowadzący jedno z takich wydawnictw jako kandydat na radnego próbował zdobyć punkty chcąc z procedury administracyjnej badania głośności akustycznej dzwonów kościelnych, zrobić atak władz miasta na wolność religijną.
Wynika to ze specyfiki polskiego Kościoła, który w czasie zaborów miał duży wpływ na zachowanie na tych ziemiach polskości, a w PRL dawał nadzieję. Czasy się zmieniły, a można odnieść wrażenie, że niektórzy w Kościele nadal walczą z komunizmem. To niekiedy prowadzi do budowania podziałów społecznych, bo autorytet Kościoła uwiarygadnia populistów co do ich ,,misji”, jednocześnie zamyka się do coraz mniejszego grona wyznawców podobnych poglądów politycznych. W jednej bydgoskiej parafii była sytuacja, że jedna Msza Święta w intencji patriotycznej została zakłócona okrzykami ,,Cześć i chwała bohaterom”, co pokazywać może, że część uczestników zapomniała, że najważniejszy w trakcie Mszy jest Bóg, a nie ziemskie sprawy. Weźmy też inny przykład z przed roku, gdy zorganizowano w Bydgoszczy Marsz Papieski ze św. Janem Pawłem II na sztandarach – chciano uczcić świętego, a kompletnie zrezygnowano z Mszy Świętej, a na drodze przemarszu pojawiły się akcenty antykomunistyczne – ewidentnie to pokazuje, że nawet wśród osób uważających się za bliskie Kościołowi postępuje laicyzacja. Wprost wykorzystywanie Kościoła do prawicowych populizmów krytykował w swoich dziełach papież Franciszek (nie wskazywał bezpośrednio krajów, które się z tym borykają).
W 2021 roku w Wielki Piątek w homilii podczas uroczystości w Watykanie kard. Raniero Cantamess mówił o sytuacji politycznej za czasów Jezusa Chrystusa – Istniały cztery partie: faryzeusze, saduceusze, herodianie i zeloci. Jezus nie stanął po stronie żadnej z nich i energicznie opierał się próbom przeciągnięcia go na jedną lub drugą stronę. W tej decyzji wiernie za Nim podążała pierwsza wspólnota chrześcijańska. Jest to przykład przede wszystkim dla pasterzy, którzy muszą być pasterzami całej owczarni, a nie tylko jednej jej części.
Skoro nawiązałem do papieża Franciszka to warto mieć na uwadze, że bydgoski Kościół może mieć wkrótce duży problem z radykałami, którzy wprost nie uznawali w poprzednich latach zmarłego papieża. Jego następca Leon XIV jest też na drodze do takiego traktowania. To wierni z diecezji bydgoskiej wydają chyba największy populistyczny kanał internetowy w Polsce o tematyce religijnej, gdzie głoszone są teorie spiskowe nie tylko podważające autorytety ostatnich papieży, ale pokazujące, że Kościół przejęła masoneria i inne złe siły. W Bydgoszczy mieliśmy też spotkanie ze zbuntowanym arcybiskupem, co chciał obalać papieży. To wszystko rośnie w siłę i o ile dzisiaj można jeszcze pukać się w głowę, to za jakiś czas bydgoski Kościół może mieć z tym poważny problem.
Osobna kwestia to uczynienie ze św. Jana Pawła II patrona województwa, gdzie momentami ta postać mocno się przeciera z aktualną polityką, ale to nie jest aż tak istotna dla tych rozważań sprawa, więc jej nie ma sensu rozwijać.
Czy to oznacza, że Kościół powinien zrezygnować z głoszenia nauki społecznej oraz mówienia o dobru i złu? Odnoszę wrażenie, że w tej materii bydgoski Kościół kompletnie jest nieobecny, dezerterując z roli bycia drogowskazem w kształtowaniu sumień. Powinno odbywać się to jednak poza aktualną polityką, która przez ostatnie lata się mocno spolaryzowała, skupiając się głównie na budowaniu podziałów, od czego Kościół powinien trzymać się z dala. Tak uczciwie bowiem nie ma polityków, którzy w pełni szli by za nauką Kościoła.
Symptomy odrodzenia z Francji
Gdyby zapytać katolików o ich zdaniem przyczyny tego, że w ciągu ostatnich 5 lat wśród młodych Polaków nastąpiła taka sekularyzacja, to na pewno będzie sporo głosów obwiniających pandemię Covid-19 i lockdowny, które miały oduczyć chodzenia do kościoła. Takie opinie znajdziemy bez problemu w internecie. Gdy w Polsce pogłębiła się sekularyzacja, to ze zlaicyzowanej Francji płyną sygnały o kilkudziesięcioprocentowym wzroście chrztów. Zjawisko przystępowania do Kościoła dotyczyło nie najmłodszych, ale młodych w wieku, gdzie w Polsce mamy największy problem. Nie oznacza to jednak, że francuski Kościół się odradza jak informowały polskie portale katolickie, ale coś tam drgnęło. Podobne sygnały płyną zresztą też z Holandii i Stanów Zjednoczonych.
Warto temu się bliżej przyglądać, bo może pomóc nam to w znalezieniu tego czegoś co sprawia, że katolicyzm dla tych pokoleń staje się atrakcyjny. Czytając publikację o francuskim fenomenie sporo uwagi poświęca się temu, że po trudnym doświadczeniu pandemii Covid-19 młodzi zaczęli szukać większego sensu bytu, coraz bardziej rozczarowując się konsumpcjonizmem. Dostrzegając, że mając materialne dobra można odczuwać i tak pustkę. Kościół zaczyna się stawać miejscem, które poprzez wspólnotowość potrafi wypełnić tę pustkę, a jednocześnie dla młodych jest w tym wiarygodny. Warto wspomnieć, że Kościół w osobie poprzedniego papieża Franciszka mocno przepracował temat doświadczenia światowej pandemii, w która w jego opinii miała sprawić, że zatrzymaliśmy się i zastanowili się nad przewartościowaniu życia, zmuszać nas do refleksji o tym co niezbędne i obnażyć ludzki egoizm. W Polsce tego nie doświadczyliśmy, bo po o ile pierwsze tygodnie pandemii były u nas fenomenem, to szybko pojawił się w kręgach katolickich oportunizm wobec obostrzeń, w szczególności gdy dotykały one praktykowania religii oraz liczne teorie spiskowe, które podważały zabójczemu charakterowi wirusa i szukały w tym masońskiego spisku.
Jaki katolicyzm będzie dla młodych wiarygodny?
Od kilku lat w polskiej debacie używane są filozoficzne podziały na – katolicyzm kulturowy i katolicyzm łaski. Mówił o takim podziale chociażby na I Archidiecezjalnym Forum Duszpasterskim w Gnieźnie prof. Andrzej Draguli. Ten podział mówi o problemach polskiego Kościoła bardzo dużo. Katolicyzm łaski to życie wiarą, praktykowanie jej przez sakramenty, czyli są to cechy które możemy dostrzegać w odchodzącym pokoleniu babć i dziadków. Katolicyzm kulturowy nie specjalnie i niezbyt często odwołuje się do życia sakramentami, ale opiera się bardziej na tożsamości i idei. Charakteryzuje on pokolenia dzisiejszych rodziców, którzy sami zostali wychowani przez pokolenia dziadków ,,łaski”, ale sami już nie są w wierze tak gorliwi, często podchodzą do wielu elementów jak np. ślub kościelny czy bierzmowanie na zasadzie, że taka jest tradycja, bo ,,tak wypada”, Problem pojawia się już w pokoleniach ich dzieci, które dostrzegają, że to wszystko jest sztuczne i nie będą chodzić na niedzielną Mszę bo tak robią ich rodzice i dziadkowie, z tego samego powodu nie wezmą ślubu kościelnego. Tym bardziej, gdy wielu polityków, którzy z jednej strony do swoich korzyści korzystają z autorytetu Kościoła, niekoniecznie żyją Ewangelią, podchodząc znacznie bardziej liberalnie niż nauka Kościoła do kwestii nierozerwalności małżeństwa.
Wszelkie elementy patriotyczne w Kościele to również odwoływanie się katolicyzmu kulturowego. W szczególności wszystko co opiera się obronie wiary przed rzekomym wrogiem zewnętrznym.
Sygnały z Francji i Holandii pokazują, że to katolicyzm ,,łaski” przyciąga młode pokolenie, bo potrafi dać nadzieję tam, gdzie będąc ateistą można zderzyć się z bezsensem bytu.
Mormoni
Nie można wykluczyć, że również młodzi Polacy kiedyś zaczną poszukiwać tego o czym czytamy we Francji. Powstaje jednak pytanie czy bydgoski Kościół będzie dla nich wiarygodny w głoszeniu dobrej nowiny? To jest pytanie, z którym warto, aby się synod zmierzył. Trzeba być też świadomym, że konkurencją może być mormonizm, którego Bydgoszcz jest jednym z większych ośrodków w Polsce. Nie jest to co prawda wielkie zgromadzenie, bo szacuje się, że w Polsce może liczyć łącznie 1,6 tys. członków, ale na pewno aktywne. Mormonów, podobnie jak Świadków Jehowy można spotkać na bydgoskich ulicach, gdzie próbują przyciągać nowych wyznawców.







