Radny Edmund Mikołajczak znany jest przede wszystkim jako regionalista zaangażowany w propagowanie historii Kujaw. W ramach tej aktywności w 2025 roku – jak przyznał w oświadczeniu majątkowym – drobił w Kujawskim Centrum Kultury symboliczne 318,79 zł. Kwota niewielka, ale może okazać się wystarczająca, aby uznać sprzeczność z przepisami tzw. antykorupcyjnymi. Dostaliśmy dzisiaj kopię zawiadomienia o tym fakcie wojewody.
Powiat inowrocławski jeżeli chodzi o kwestionowanie legalności mandatów radnych jest w kujawsko-pomorskim, a być może w całym kraju, w tej kadencji absolutnym rekordzistą. Jak mówi się w tym powiecie potocznie – otwarto przed rokiem puszkę pandory no i ruszyło. Z drugiej strony z uwagi na sądową procedurę odwoławczą do tej pory fizycznie mandatu nie stracił jeszcze żaden radny.
O co chodzi w przepisach antykorupcyjnych?
Z uwagi na dość powszechne w powiecie inowrocławskim zjawisko, wyjaśnijmy o co w tym chodzi. Przepisy ustawowe zabraniają radnym łączenia tej funkcji z pełnieniem funkcji kierowniczych w jednostkach podległych od tych samorządów (w myśl, że mogłoby to ograniczać ich niezależność) oraz prowadzić działalność z wykorzystaniem mienia należącego do samorządu w którym zasiadają (ustawodawca uznał, że radni z racji pełnionej funkcji mogliby być lepiej traktowani niż inni obywatele).
W myśl tego rozumowania Mikołajczak mógłby być faworyzowany przez KCK w stosunku do innych przewodników, chociaż w odbiorze lokalnym na pewno wyróżnia się wypracowanym autorytetem. Formalnie jednak sam fakt istnienia ryzyka lepszego traktowania radnego może doprowadzić do wygaszenia mandatu.
Z perspektywy Urzędu Wojewódzkiego jest to nowa sprawa, w szczególności, że wynikła ze założonego zaledwie kilka tygodni temu oświadczenia majątkowego, dlatego można założyć, że w ciągu najbliższych tygodni wojewoda zobowiąże Radę Miejską do podjęcia stanowiska.
Puszka pandory otwarta. Przed nami gorący tydzień
Najpierw w środę Rada Miejska Inowrocławia powinna procedować sprawę wygaszenia mandatu przez radnego Tomasza Marcinkowskiego, gdyż pojawił się zarzut, że jako nauczyciel dorabiał sprzedając w miejskich szkołach ubezpieczenia społeczne. Wojewoda wyznaczył radzie czas do wyrażenia stanowiska do końca tego miesiąca. W kuluarach w ostatnich dniach stanowiska się nieco wyklarowały i bardzo prawdopodobne jest, że inowrocławscy radni wygaszą mu mandat. Marcinkowski będzie mógł zaskarżyć taką uchwałę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a później złożyć kasację do Naczelnego Sądu Administracyjnego co oznacza, że realne wygaszenie mandatu może się odroczyć lub w przypadku, gdy radny udowodni, iż jego sytuacja nie łamie przepisów, oddalić te zarzuty.
W czwartek (zmieniono termin posiedzenia) Rada Powiatu z kolei będzie głosować nad wnioskiem o wygaszenie mandat radnego Bartosza Krajniaka, gdyż w w opinii komisji ds. petycji i skarg radny jako prezes Społecznej Inicjatywy Gminy Inowrocław oraz członek Rady Nadzorczej PUG w Pakości, radny narusza przepisy.
Cztery sprawy już po wyrokach WSA, a w kuluarach mówi się o kolejnych dwóch nazwiskach
Medialnie tematyka wygaszania mandatów zaczęła się w ubiegłym roku, gdy wojewoda po tym jak Rada Powiatu odmówiła wygaszenia mandatów, wygasił mandaty radnych: Leszka Sienkiewicza, Ireneusza Stachowiaka oraz Pawła Drzażdżewskiego, gdyż pełnią oni lub pełniki funkcje kierownicze w spółkach komunalnych Miasta Inowrocławia, które miały zdaniem wojewody świadczyć usługi dla Powiatu Inowrocławskiego. Cała trójka zaskarżyła decyzję wojewody, a na początku tego roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Bydgoszczy podtrzymał decyzję wojewody. Radni zaskarżyli te wyroki do NSA, które podejmie ostateczną decyzję.
Jeszcze w 2024 roku mandat radnego Jakuba Woźniaka wygasiła Rada Miejska w Janikowie, gdyż ten prowadził lekcję pływania na miejskiej pływalni. W lutym WSA podtrzymał decyzję Rady Miejskiej, ale radny również zaskarżył wyrok wyżej.

Od 2009 roku związany z lokalnymi mediami. Specjalizuje się w tematach dotyczących infrastruktury, polityki regionalnej oraz funkcjonowaniu samorządów.






