W przyszłym tygodniu kujawscy samorządowcy będą zajmowali się sobą

Inowroclaw

Powiat inowrocławski jest chyba rekordzistą w tej kadencji jeżeli chodzi o wzajemne kwestionowanie przez polityków legalności swoich mandatów. W przyszłym tygodniu według naszych informacji Rada Miejska Inowrocławskiego zdecyduje o liście Tomasza Marcinkowskiego, a Rada Powiatu radnego Bartosza Krajniaka.

Sprawa wieloletniego byłego przewodniczącego Rady Miejskiej została wszczęta po slardze związanego w przeszłości z Kukiz15 aktywisty Marka Browińskiego. Zarzuca on, że Marcinkowski w szkole w której pracuje dorabia jako agent ubezpieczeniowy, czym może naruszać przepisy antykorupcyjne, czyli zarobkować na mieniu gminy, w której radzie zasiada. Są wyroki w podobnych sprawach stwierdzających wygaszenie mandatu. Browinski skargę skierował do wojewody, a ten jak ustaliliśmy zobowiązał Radę Miejską, aby do końca tego miesiąca zajęła stanowisko.

Najprawdopodobniej radni zajmą się sprawą Marcinkowskiego na środowej sesji. Ciężko przewidzieć jednoznaczny wynik. Marcinkowski jest obecnie krytyczny wobec prezydenta Arkadiusza Fajoka zatem związani z nim radni mogą być wobec radnego niezbyt łaskawi. Jeżeli chodzi o opozycję związana z KO, w kuluarach mówi się, że mają żal do Marcinkowskiego. Spekuluje się, że KO może wstrzymać się od glosu. Nie wiadomo jak zachowa się też klub PiS.

W przyszły piątek według naszych ustaleń Rada Powiatu Inowrocławskiego zajmie się sprawą radnego Bartosza Krajniaka. W kwietniu informowaliśmy, że komisja ds. petycji i skarg rekomenduje wygaszenie mandatu.

Krajniak jest prezesem Społecznej Inicjatywy Gminy Inowrocław oraz zasiada w Radzie Nadzorczej PUG w Pakości. Zdaniem większości komisji te podmioty świadczą usługi dla powiatu, zatem narusza to tzw. ustawę antykorupcyjną.

Podjęcie decyzji o wygaszeniu mandatu Krajniaka jest prawdopodobne, bo wojewoda w podobnych okolicznościach podjął decyzję o wygaszeniu mandatów trójki radnych koalicji.

Radni nie mają ostatecznego głosu

Jeżeli w obu samorządach zapadną decyzję negatywne dla Marcinkowskiego i Krajniaka nie oznacza to, że przestaną być radnymi od razu. Tak samo jeżeli Rada Miejska i Rada Powiatu nie zgodzą się na wygaszenie mandatów to wówczas jeżeli naruszałoby to prawo, zarządzenie zastępcze wydać może wojewoda.

Na decyzję rad lub wojewody, każdemu radnemu przysługuje skarga do sądu, a w dwóch instancjach badanie sprawy trwa co najmniej półtora roku. Zatem niezależnie od decyzji Marcinkowski i Krajniak jeszcze będą radnymi.

Puszka Pandory otwarta

W ubiegłym roku wojewoda wygasił mandatu trzech radnych powiatowych z koalicji – Ireneusza Stachowiaka, Leszka Sienkiewicza i Pawła Drzażdżewskiego. Już w tym roku sąd administracyjny w pierwszej instancji podtrzymał decyzję wojewody, ale cała trójka złożyła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego, ktory nie wiadomo czy zakończy tę sprawę w tym roku.

W lutym pisaliśmy o sprawie radnego Jakuba Woźniaka, który zasiada po sąsiedzku w Radzie Miejskiej w Janikowie. Ten radny prowadził na miejskiej pływalni komercyjnie lekcje pływania i chociaż swoim uczniom kupował karnety, to pod koniec 2024 roku Rada Miejska uznała, że naruszył przepisy antykorupcyjne i mu mandat wygasiła. Radny zaskarżył to do sądu, ale w lutym tego roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Bydgoszczy podtrzymał decyzję radnych.  Ta sprawa zatem też czeka na wyrok NSA, dom którego radny zgłosił skargę kasacyjną.