Co w sytuacji, gdy skasujemy 20 minutowy bilet, ale podróż która według rozkładu powinna trwać 15 minut zajmie 25 minut? W świetle prawa pasażer mógłby mieć pretensje wobec ZDMiKP, ale według wiceprezydenta z Lewicy Mirosława Kozłowicza winny byłby pasażer. W tej sytuacji grozi pasażerowi od 178,5 zł (w przypadku szybkiej płatności) do 255 zł. Prezentowana jest tak absurdalna interpretacja pomimo wyroków sądowych.
Pytanie o to w sytuacji, gdy podróż trwa dłużej niż wynikać powinno z rozkładu zapytał radny Szymon Róg. W odpowiedzi wiceprezydent Mirosław Kozłowicz stwierdził krótko, ale konkretnie, ze pasażer powinien kupić drugi bilet.
Absurd bo winny opóźnienia staje się pasażer, a nie przewoźnik
Zgodnie z artykułem 62 prawa przewozowego w przypadku opóźnień za szkodę pasażera odpowiada przewoźnik. Warto dodać, że w pierwotnej wersji zapisu ustawowego wskazano, że tylko w przypadku, gdy wynika to z jego umyślnej winy, ale w 2008 roku Trybunał Konstytucyjny uznał ten warunek za niekonstytucyjny, zatem mogą być sytuację, że przewoźnik może odpowiadać nawet jeżeli opóźnienie nie wyszło z jego winy.
Ratusz i ZDMiKP postanowili tę sprawę odbić i karać pasażerów za opóźnienia. Takie podejście stosowało i stosuje nadal wielu zarządców w innych miastach. W 2013 roku w Warszawie jeden z pasażerów skasował bilet 20-minutowy, czyli taki jak obowiązuje również w Bydgoszczy. Zgodnie z rozkładem między planowanymi przez niego przystankami przejazd miał trwać 16 minut, ale trwałą dłużej i po 23 minutach podróżowania rozpoczęła się kontrola w wyniku której pasażer został ukarany opłatą dodatkową. Pasażer kary jednak nie przyjął i sprawa trafiła do sądu.
Sąd Rejonowy w Legionowie dokonując wykładni obowiązujących do dzisiaj przepisów stwierdził, ze warszawski zarząd komunikacji publicznej powinien wykonać umowę przewozu w 15 minut, z opóźnieniem w granicach tolerancji 2-3 minut – Powód nie wykonał umowy w sposób należyty gdyż naruszył ustanowione przez siebie warunki umowy przewozu naruszając czas opóźnienia określony przez siebie w regulaminie przewozu – stwierdza sąd – Gdyby przewoźnik wykonał umowę zgodnie z regulaminem czyli nie spóźnił się i dojechał do przystanku S. zgodnie z umową.
Sąd zatem jednoznacznie uznał, że w takiej sytuacji nie można nakładać opłaty dodatkowej na pasażera, dodatkowo stwierdzając, że pokrzywdzony w tej sytuacji jest pasażer, bo nie dojechał na czas. Sąd wskazał jednak, że pasażer powinien uwzględniać tolerancję na opóźnienie, zatem w przypadku 20 minutowego biletu podróż rozkładowa między przystankami powinna trwać do 17 minut.
W Polsce nie ma prawa precedensu
Wyrok Sądu Rejonowego w Legionowie nie oznacza z automatu, że tak należy interpretować prawo. Jest to nie mniej jednak profesjonalna interpretacja prawa. Pasażer w Bydgoszczy, którego podróż trwa dłużej niż rozkładowo ma wybór posłuchać wiceprezydenta Kozłowicza i zapłacić kolejne 3 zł, a jak nie skasuje to w przypadku kontroli zapłacić karę dodatkową lub odmówić i podjąć walkę w sądzie. Wiele osób dla ,,świętego spokoju” pewnie skasuje kolejny bilet. O sprawie piszemy, bo pokazuje ona stosunek władzy do obywateli.







