Na temat drogi Via Pomerania w ostatnim czasie pojawiają się dwa typy informacji – pierwszy na temat tego, że Ministerstwo Obrony Narodowej nie przekonało do inicjatywy Ministerstwa Infrastruktury i nic się projektowego nie dzieje oraz drugi o sporze między politykami PSL i KO. Rozmawiałem z autorem budzącej kontrowersje koncepcji Łukaszem Kubiakiem oraz bydgoskimi posłami zaangażowanymi w sprawę.
Oba te tematy mogą mieć wspólny mianownik w postaci potrzeby racjonalizacji. W sytuacji, gdy minister finansów od roku nie uruchomił środków na rozpoczęcie projektowania Via Pomerani, a resort infrastruktury nie chce uznać tej drogi za kluczową, gdzie będzie można szybciej procedować sprawy środowiskowe, naiwna byłaby wiara, że droga w proponowanym przebiegu szybko powstanie. W szczególności, że po tych sprawach będzie trzeba wydać co najmniej kilkanaście miliardów złotych na budowę. Pojawiające się deklaracje roku 2030 są już totalnie nierealne.
W Bydgoszczy powstała koncepcja racjonalizacji
W czerwcu ubiegłego roku na zespole parlamentarnym w Sejmie Łukasz Kubiak zaprezentował swoje opracowanie, które zlecił mu poseł Włodzisław Giziński. Ta koncepcja stała się osią sporu pomiędzy politykami z PSL i KO (tymi drugimi głównie z Bydgoszczy, ale tez pojawia się nazwisko chojnickiego posła Stanisława Lamczyka). W kuluarach słyszymy, że zapalnikiem jest pomijanie Bytowa, któremu politycy ludowców z pomorskiego już Via Pomeranię obiecali. Spór jest na tyle gorący, że są nawet pretensje o to, że opracowanie Kubiaka każdy może pobrać ze strony Sejmu, co w takich miastach jak Bytów budzi już niepokój.
Kubiak kanonicznej koncepcji Via Pomerani trzyma się jedynie na odcinku Bydgoszcz – Chojnice, który w jego opinii powinien być droga ruchu przyśpieszonego dwupasmową, najprawdopodobniej w większości trasy będzie to jednak nieco inny przebieg niż dzisiejsza droga krajowa nr 25, z uwagi na uwarunkowania techniczne. Z Chojnic Kubiak rekomenduje dalej trzymanie się DK25 do Białego Boru, a stąd do pobliskich Bobolic, gdzie zaczyna się droga ekspresowa S11 do Koszalina – jakby nie patrzeć ważniejszego miasta niż Słupsk, zamiast na Bytów w bliskim sąsiedztwie Parku Narodowego Bory Tucholskie. Łukasz Kubiak tłumaczy to potrzebą wzmocnienia ruchem drogi S11 pomiędzy Piłą i Koszalinem, która może mieć z tym problem. To zadanie będzie kosztować ułamek tego co cała Via Pomerania, a można go zrealizować jako I etap.
Zatem po realizacji I etapu Bydgoszcz zyskałaby dobre połączenie z Koszalinem i przy okazji Kołobrzegiem.
Drugim etapem była by modernizacja dróg krajowych nr 20 i 21 z Białego Boru do Słupska, czyli kanoniczne założenie skomunikowania Słupska z Chojnicami i Bydgoszczą zostałoby zrealizowane, chociaż w nieco dłuższym przebiegu niż zakładała wstępna koncepcja. Kolejnym etapem miałaby być też modernizacja ciągu Chojnice – Kościerzyna – Trójmiasto.
W kujawsko-pomoskim nie mamy spójnej wizji
Równolegle marszałek województwa forsuje koncepcję budowy S15 z Olsztyna przez Toruń i Inowrocław do Opola. Jak spojrzymy się tej trasie to w dużym procencie, być może nawet większym niż połowa, to zadanie pokrywa się z koncepcją południowej części Via Pomerani. Ministerstwo Infrastruktury koncepcji marszałka zdążyło powiedzieć już ,,nie”. Szansę na drogę klasy S wydają się nierealne, większe byłyby na drogę dwupasmową ruchu przyśpieszonego. Nie udało się jednak sprzedać tego jako koncepcję kujawsko-pomorską ponad podziałami ,,Y”, czyli Bydgoszcz/Toruń – Inowrocław – autostrada A2 – Opole. Wtedy siła przebicia mogłaby być większa. Zamiast tego włączono do sprawy województwo warmińsko-mazurskie licząc złudnie, że powstanie droga ekspresowa z Torunia do Olsztyna, gdy po budowie S5 te miasta będą i tak bardzo dobrze skomunikowane drogą S5, której budowa wkrótce ruszy.

Od 2009 roku związany z lokalnymi mediami. Specjalizuje się w tematach dotyczących infrastruktury, polityki regionalnej oraz funkcjonowaniu samorządów.





