Prom w Solcu Kujawskim nie pływa od 2024 roku z powodu niskiego stanu Wisły. Podejmowane są wysiłki, aby przebudować rampy, dostosować przyczółki do niższych stanów – urzędnicy jednak ignorują kluczowy fakt – stany Wisły są coraz mniejsze i wydanie kolejnych pieniędzy nie gwarantuje sukcesu. Nikt nie zadaje sobie pytania – czy właśnie przepalane są publiczne pieniądze?
Co więcej – mamy merytoryczne przesłanki, że raczej to się nie uda. Budowa przeprawy promowej kosztowała ponad 23 mln zł, w tym roku województwo chce wydać 1,5 mln zł na modernizację, licząc na uruchomienie przeprawy promowej w przyszłym roku.
Wisły raczej ubywa
Przeprawę zaprojektowano na poziom Wisły przynajmniej 1,9 metra. Gdy przeprawa wystartowała w maju 2023 roku wówczas rzeka oscylowała wokół tych parametrów. Już po pierwszych tygodniach zaczęły się problemy, bywały dni gdy ograniczano do przewozów rowerów i pieszych. Też było sporo dni, gdy przeprawa była zawieszana z powodu niskiego stanu. W 2024 roku takich dni problemowych było już znacznie więcej, dlatego w jego trakcie przeprawę zawieszono na dobre.
Dzisiaj Wisła w okolicach 2 metrów, to stan niespotykany. Podjęte działania przez Urząd Marszałkowski mają obniżyć parametry minimalne do przynajmniej 1,3 metra. Widzimy jednak, że takiego stanu nie było już od kilku tygodni Od czerwca jest to poniżej tego stanu, a pod koniec lipca ostatni raz widzieliśmy stan powyżej 1,1 metra. Ostatnie tygodnie to rekordowo niskie stany poniżej 1 metra.
Ruletka publicznymi pieniędzmi
Zasadność wydatków na modernizację przeprawy można uzasadniać jedynie nadzieją, że w przyszłym roku albo jeszcze następnym poziom Wisły na stale zadomowi się powyżej 1,3 metra. Polscy eksperci od rzek nie mają jednak optymistycznych prognoz. Są obawy, że obecny stan się utrzyma, albo nawet niekorzystne zjawiska się pogłębią.

Od 2009 roku związany z lokalnymi mediami. Specjalizuje się w tematach dotyczących infrastruktury, polityki regionalnej oraz funkcjonowaniu samorządów.



