Nocne połączenia kolejowe w planach Unii Europejskiej mają przeżywać renesans, jako ekologiczna alternatywa dla transportu lotniczego. Gdy jednak mowa o nowych połączeniach nocnych to naszego regionu zazwyczaj nie ma, a jak już jesteśmy (grafika Portu Polska) to kończy się wszystko na Pradze. Czemu jednak nie wykorzystać lepiej naszego położenia na głównej magistrali w osi północ-południe?
W 2017 roku Parlament Europejski opublikował opracowanie które wskazuje jak powinno wyglądać idealnie nocne połączenie – powinno trwać od 8 do 10 godzin z odjazdem po godzinie 22:00, a przyjazdem w miejsce docelowe przed godziną 8:00. Dość blisko tego ideału jest połączenie z Bydgoszczy do Pragi, które trwa poniżej 8 godzin, ale wyjazd w nocy mamy dopiero 1:17, z przyjazdem do stolicy Czech po 9, ale tutaj ,,idealne założenia” są niewiele naciągnięte. W tym raporcie autorzy zdają sobie sprawę, że jest to trudne do osiągnięcia, dlatego najwięcej będzie pociągów nazwanych wieczorno-porannymi z czasem do 16 godzin w godzinach 18:00-10:00. W Europie są jednak pociągi jadące całą dobę np. szwedzko-norweski pociąg Sztokholm – Narwik, a pociąg z Paryża do Moskwy jeździł 1,5 dnia (obecnie zawieszony).
Dodajmy, że PKP Intercity realizuje pociąg Adriatic Express z Warszawy do Chorwacji w czasie ok. 18,5 godziny.
Co można zrobić w okienku 16. godzinnym?
Uruchomienie pociągów do Pragi, które stały się już stałym elementem naszych rozkładów pokazuje, że mamy potencjał zagraniczny w kierunku południowym. Z Pragą jest jednak taki problem, że leży ona na zachód od magistrali, zatem pociągi z Polski w Parburdbicach odbijają 100 km do stolicy, a potem musiałyby wrócić do Parburbic. Z tego powodu nie ma w tym ekonomii.
Unia Europejska rekomenduje model oparty na wagonach bezpośrednich (kurswagen), czyli przepinaniu ich między pociągami na węzłach manewrowych. W praktyce wyglądałoby tak, że w nocy z Bydgoszczy wyjeżdżałby jeden pociąg, ale miejsce docelowe wagonów byłoby różne: Praga, Wiedeń oraz Bratysława i Budapeszt, czy nawet Monachium. Uwzględniając obecne uwarunkowania część wagonów (docelowe do Pragi) można by odpiąć we Wrocławiu, a pozostałe dojechałyby do Bohumina już po stronie czeskiej, skąd zostałyby podpięte do pociągów kierowanych na Wiedeń lub Bratysławę i Budapeszt.
Nie trzeba przy tym robić nie wiadomo jakich kombinacji bo obecnie przez Bohumin jeździ pociąg Intercity Chopin z Warszawy do Wiednia i Budapesztu oraz Pragi. Z uwagi na rozpinanie wagonów do Pragi w Bohuminie są realizowane prace manewrowe i tak. Kolejne rozszczepienie ma miejsce w Breclaviu, gdzie część wagonów jedzie do Wiednia, a część przez Bratysławę do Budapesztu. Od Breclavia do Budapesztu pociągi jadą w ramach EuroNigth Metropol łączącego stolice Niemiec i Węgier (głównym koordynatorem są koleje węgierskie).
Jak to by mogło w praktyce?
Pociąg z Bydgoszczy do Wrocławia jedzie obecnie 3 godziny i 3 minuty, a z Wrocławia do Bohumina kolejne niecałe 2 godziny. Doliczając czas na rozdzielenie wagonów we Wrocławiu do Bohumina możemy dojechać w jakieś 5,5 godziny. Z Bohumina do Wiednia są niecałe 4 godziny, plus czas na prace manewrowe na tej pierwszej stacji. Do Budapesztu natomiast ok. 6:40 plus także czas na prace manewrowe.
Obecnie składy z Bohumina wyjeżdżają o 1:50, zatem należałoby tak ułożyć rozkład, aby być tam ok. 0:50, czyli z Bydgoszczy trzeba by wyjechać ok. 19:20. Z Trójmiasta pociąg musiałby zatem wystartować około 18. We Wiedniu bylibyśmy o 5:25, w Bratysławie o 6:02, a w Budapeszcie o 8:29. Daje to około 10 godzin do Wiednia, niecałe 11 do Bratysławy i ok. 13 godzin do Budapesztu dla Bydgoszczy oraz jakieś 11,5 godziny z Trójmiasta dla Wiednia i ponad 14 godzin dla Gdańska.
Pociąg jadący przez Wiedeń ostatecznie bieg kończy w Monachium o godzinie 10:39.
Patrząc na przyjętą ocenę Parlamentu Europejskiego – mamy z Bydgoszczy dla Wiednia i Bratysławy dość sensowne czasy i nieco gorszy dla Budapesztu. Nie udaje się jednak zachować zalecenia odjazdu po 22:00, natomiast przyjazd przed 8:00 jest możliwy dla Wiednia i Bratysławy.
Czy jest to atrakcyjne?
Do tych miast samochodem byśmy dojechali o jakieś 2-3 godziny szybciej, ale koszty byłyby znacznie większe i wymagałoby to całonocnej jazdy, dlatego kolej wydaje się tutaj atrakcyjniejsza. Z Warszawy do Budapesztu samolot leci zaledwie godzinę, ale żeby zdążyć na poranny lot z Bydgoszczy musimy wyjechać pociągiem najpóźniej 18:38, czyli nieco szybciej niż oszacowany czas wyjazdu. Do stolicy Węgier z lotniska dojedziemy po 8, zatem w podobnym czasie.
Potrzebny lobbing
Unia Europejska zachęcając do tworzenia nocnych pociągów sprawę przemyślała, stąd też rozwijają się stacje węzłowe jak Bohumin i Breclav oraz promowana jest koncepcja wagonów bezpośrednich. Żeby nas w ten system włączono musimy się jednak o to upomnieć, stąd też potrzebny będzie lobbing naszych przedstawicieli na różnych szczeblach władzy.

Od 2009 roku związany z lokalnymi mediami. Specjalizuje się w tematach dotyczących infrastruktury, polityki regionalnej oraz funkcjonowaniu samorządów.






