Dalszy rozwój technologii jest pewnikiem, przy którym pojawiają się obawy niekiedy przypominające filmy science fiction o buncie maszyn. Pojawiają się one w kontekście rozwoju AI, ale jak mówią eksperci problemy są już teraz, bo ponad połowa treści w polskim internecie tworzy maszyna, zatem ludzcy twórcy są w mniejszości, a AI potrafi rozbierać ludzi bez ich woli.
Pytanie – jaka będzie przyszłość internetu – na zakończonym dzisiaj dwudniowym Szczycie Cyfrowym IGF Polska w kampusie bydgoskiej Akademii Muzycznej – było kluczowym.
– Nie potrzebujemy żadnego rodzaju terminatora, żadnego rodzaju strachu, puryzmu AI żeby powiedzieć, że zagrożenia wynikające z rozwijającej się z nami są. Nie potrzeba mówić o końcu cywilizacji, aby powiedzieć, że mamy problem który musimy regulować – przyznała Zuzanna Karcz, z Departamentu Badań i Innowacji, Ministerstwa Cyfryzacji. Przedstawiła ona dane z których wynika, że aż 53% treści jakie powstaje w internecie tworzone jest przez AI.
Wskazała ona też na prowadzone wobec modelu AI Grok związanego z portalem X postępowanie Komisji Europejskiej, w kontekście generowania nagich zdjęć ludzi w oparciu o ich prawdziwe zdjęcia – Zjawisko nudyfikacji, które także na tej platformie było – czyli powiedzmy rozbierania ludzi wbrew ich woli – mówiła Karcz.
Przyszłość mediów (anty)społecznościowych
Na polskiej konferencji IGF przed światowym szczytem internetu w Kenii, sporo negatywnych głosów padało pod adresem najpopularniejszych mediów społecznościowych. Począwszy od gorzkich słów wicepremiera Krzysztofa Gawkowskiego, który zapowiadał karanie za promowanie scamu, dezinformacji oraz cenzurę przez algorytmy, po głosy eksperckie wskazujące, że te platformy nie pełnią już takiej samej roli jak kiedyś, stając się głównie nośnikami reklam.
Dobrze widać to na Facebooku, który dzisiaj stał się ogromną tablicą reklamową, a żeby dotrzeć do treści poświęconych naszym znajomym musimy się namęczyć. Dodatkowo promowany jest silny ładunek emocjonalny, dlatego wprost Parlament Europejski w rezolucji stwierdził, iż dla pomnażania zysków media społecznościowe zaczęły antagonizować obywateli. Z tego powodu w panelu na IGF padł nawet zwrot, że są to media antyspołecznościowe – Nie mylić z platformami antyspołecznościowymi takimi jak dzisiaj X, Instagram, Facebook, czy TikTok, więc są te przestrzenie, ale wymagają one kompetencji, świadomości, że można pójść w internecie gdzieś indziej, niż na ikonkę aplikacji, którą nam wgrał producent telefonu – wskazywała Katarzyna Szymielewicz z Fundatacji Panoptykon. W jej opinii platformy o roli społecznościowej zaniknęły – Zostały one wyrugowane i zastąpione przestrzeniami reklamowymi, ale jeżeli mówimy o internecie jako galatyktyce to jest tam wszystko i wszystko może istnieć.
W jej opinii widać w Europie ruchy, które próbują budować alternatywę, taką ma być europejski Eurosky w ramach serwisu Bluesky – Mam poczucie, że w Europie zaczyna się inwestowanie w takiej przestrzeni, mówienie o nich i pokazywanie nich – oceniła Szymielewicz.

Od 2009 roku związany z lokalnymi mediami. Specjalizuje się w tematach dotyczących infrastruktury, polityki regionalnej oraz funkcjonowaniu samorządów.






