
Przed godziną 14 były prezes MZK Paweł Czyrny i poseł Piotr Król przekonali kierowców i motorniczych do zakończenia strajku, po czym autobusy i tramwaje stopniowo zaczęły obsługiwać linie komunikacyjne. Bydgoszczanie, którym udało się po południu skorzystać z komunikacji miejskiej, mogą być wdzięczni ich zaangażowaniu w mediację, w tym trudnym sporze. Nie oznacza to jednak, że udało się wypracować kompromis, gdyż ważne rozmowy odbędą się w środę.
Przełom we wtorek przyniosła dymisja prezesa MZK Łukasza Niedźwieckiego, co było podstawowym oczekiwaniem pracowników. Decyzja ta zapadła jednak w dość dziwnych okolicznościach. Podczas spotkania z ratuszu prezydent Bruski poinformował, że Niedźwiecki ma złożyć dymisję – obecni w zajezdni MZK przy ulicy Inowrocławskiej przedstawiciele mediów, natychmiast zapytali o to prezesa Niedźwieckiego, który o niczym nie wiedział.
Pracownicy oczekiwali przywrócenia na stanowisko prezesa Pawła Czyrnego, który złożył kilka dni temu dymisję – Bardzo was proszę, abyście wrócili do służby wobec mieszkańców – zaapelował do pracowników Czyrny – W tej chwili zajmuje stanowisko dyrektora, nie prezesa i bardzo was proszę, niech te sprawy się na spokojnie rozstrzygną. Bardzo wam dziękuje, ale nie narażajmy z drugiej strony mieszkańców, bo oni są najważniejsi.
Paweł Czyrny złożył kilka dni temu dymisję z powodu planów ratusza, który chce zmniejszyć koszty funkcjonowania MZK. Pracownicy uważają, że Czyrny w ten sposób nie chciał brać na siebie odpowiedzialności za upadek firmy w przyszłości. Czyrny zdobył z kolei szacunek pracowników dzięki temu, że kilka lat temu MZK wystawił na prostą.
-Nie chcemy kolesia Bruskiego – to sformułowanie dość często można było usłyszeć we wtorek w zajezdni. Niedźwiecki będąc przez wiele lat zastępcą prezydenta Bruskiego nie zdobył zaufania załogi.
Dzisiejszy protest sprawił, że ratusz chce rozmawiać o ewentualnej renegocjacji proponowanych stawek za wozokilometr. Będący obecnie najwyższym przedstawicielem MZK Paweł Czyrny, ma o tej sprawie rozmawiać w środę z prezydentem. Obniżenie stawki za wozokilometr w opinii pracowników doprowadzi do wprowadzenia w firmie umów śmieciowych i konieczność szukania oszczędności kosztem jakości świadczonych wobec pasażera usług i jego bezpieczeństwa.
– Firmy prywatne, które wygrały przetarg mówiąc, że będą jeździć autobusami na gaz, a tego nie czynią, musiały zrobić restrukturyzacje w swoim zakładzie. Te linie prywatne chcąc utrzymać tą cenę minimalną przerzuciły wszystkich swoich pracowników na umowy śmieciowe – zgadza się z obawami pracowników radny Rafał Piasecki, który z innymi rajcami klubu PiS pojawił się wśród protestujących.
– Padła publicznie dzisiaj deklaracja dotycząca renegocjacji tych umów, bo to jest w mojej ocenie jeden z głównym problemów. Mam nadzieję, że prezydent dotrzyma tego, że te umowy będą renegocjowane. Musimy dać sobie szansę – mówił do pracowników poseł Piotr Król.
Radny Bogdan Dzakanowski zaapelował o nadzwyczajną sesję Rady Miasta Bydgoszczy.
Sectetur adipiscing elit. Sed nisi ipsum, aliquet ac vulputate eu, congue nec diam. Mauris ligula metus, tempus eget scelerisque nec, aliquet et risus. Nulla consequat elit vel ipsum pharetra quis tempor metus varius.





