
W maju mieliśmy już o sondażach nie pisać, ale w tym wypadku mamy do czynienia z dość ciekawym zjawiskiem – dwa sondaże ukazujące się w podobnym czasie, wskazujące jednak na zupełnie innych zwycięzców, co istotne z deklasującą przewagą. W takim wypadku nie można mówić o błędach pomiaru.
Oba badania ukazały się w piątek – na początku Instytut Badań Spraw Publicznych przedstawił sondaż na zlecenie Radia Zet oraz Newsweek Polska, w którym sensacyjnie Koalicja Europejska wygrywa zdobywając 43,63% poparcia w stosunku do 32,94% dla PiS oraz 9,06% dla Wiosny i 6,86% dla Konfederacji. Sondaż ten okrzyknięty został jako ,,efekt Siekielskiego”, w związku z emisją w piątek filmu o pedofilii w Kościele ,,Tylko nie mów nikomu”.
Tego samego dnia agencja Kantar opublikowała sondaż, w którym wygrywa komitet mający 43% poparcia, w tym wypadku jest to jednak Prawo i Sprawiedliwość. Druga Koalicja Europejska uzyskuje 28% poparcia, trzecia Wiosna 8%, natomiast Konfederacja znajduje się pod progiem.
Odbiorca zestawiający sobie te dwa mocno od siebie rozbieżne sondaże może wpaść w zakłopotanie, jeżeli dotrze do niego tylko informacja o jednym z tych badań, to z dużym prawdopodobieństwem zostanie zmanipulowany. Dzisiejsza sytuacja mocno bowiem podważa zaufanie do badań opinii społecznych w okresie tuż przed wyborami.
Sectetur adipiscing elit. Sed nisi ipsum, aliquet ac vulputate eu, congue nec diam. Mauris ligula metus, tempus eget scelerisque nec, aliquet et risus. Nulla consequat elit vel ipsum pharetra quis tempor metus varius.





