
Śledzących kampanię wyborczą w Inowrocławiu raczej nie zaskoczą już kolejne stwierdzenia polityków Koalicji Obywatelskiej zarzucających Porozumieniu Samorządowemu związanemu z kandydatką Ewą Koman bycia w koalicji z PiS-em. Zarzut ten opiera się o zaledwie dwa głosowania, które mogły pokazać mieszkańcom że KO nie ma pewnej większości w Radzie Miejskiej. KO po tych głosowaniach na każdym kroku budowała narrację, że Porozumienie wchodzi w koalicję z PiS-em, licząc zapewne na uaktywnienie elektoratu antypisowskiego.
Każdy z wyborców powinien już samemu ocenić na ile ta narracja jest wiarygodna i zważając na to, że preferencje inowrocławianie mają różne, zapewne będą to rozbieżne oceny.
Porozumienie Samorządowe sugestie, iż ma miejsce jakaś koalicja z PiS-em tak zabolało, że postanowiło wnieść sprawę w trybie wyborczym do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy. Ten w czwartek jednak wniosek oddalił uznając, że oczekiwania wydania wyroku w trybie wyborczym zbyt mocno mogłyby ograniczyć swobodę wypowiedzi. Zdaniem sądu właściwym do zbadania, czy wypowiedzi polityków KO naruszają dobra osobiste Porozumienia Samorządowego oraz kandydatki Ewy Koman byłby proces o naruszenie dóbr osobistych, który w praktyce trwałby meisiącami. Koalicja Obywatelska i Wojciech Piniewski świętują sukces i powtarzają, że obronili prawo do swobody wypowiedzi. Jest też tworzona narracja, że sąd zgodził się z tym, że można mówić o koalicji Porozumienia i PiS-u.
Porozumienie Samorządowe odwołało się do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku.
Tryb wyborczy jest ryzykowny
Procesy w trybie wyborczym to stosunkowo nowa sytuacja w polskim prawie. Wdrożono je, aby umożliwić nawet w ciągu 48 godzin rozstrzyganie spraw, gdy dochodzi do głoszenia ewidentnych kłamstw. Sądy raczej niechętnie rozstrzygają już w tym trybie bardziej skomplikowane kwestie, gdy trzeba badać kontekst. Takie sprawy w normalnym trybie toczą się miesiącami, czy latami, ale też z tego powodu, że wymaga to przesłuchania szeregu świadków, co jest niemożliwe do zrobienia w ciągu 48 godzin. Z tego powodu kandydaci powinni ostrożnie podchodzić do trybu wyborczego, bo istnieje duże prawdopodobieństwo oddalenia sprawy z trybu wyborczego, co zazwyczaj wykorzystuje w kampanii przeciwnik jako punkt dla siebie.
W naszym regionie zapadały jednak wyroki w trybie wyborczym. W 2010 roku urzędujący prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski, wówczas kandydat na tę funkcję, pozwał byłego prezydenta Konstantego Dombrowicza, który w Radiu Maryja zapowiadał, że po zwycięstwie Bruskiego oligarchowie przejmą Szpital Miejski. To było na tyle ewidentne kłamstwa, że sąd wydał wyrok w trybie wyborczy, a później po apelacji Dombrowicza, podtrzymała go także apelacja.
Sectetur adipiscing elit. Sed nisi ipsum, aliquet ac vulputate eu, congue nec diam. Mauris ligula metus, tempus eget scelerisque nec, aliquet et risus. Nulla consequat elit vel ipsum pharetra quis tempor metus varius.






