Marszałek i wicemarszałek są mocni tylko w murach toruńskiego urzędu

Marszałek i wicemarszałek są mocni tylko w murach toruńskiego urzędu
Szef klubu radnych KO-Lewica nie krył gorzkich słów partyjnemu koledze wicemarszałkowi Ostrowskiemu

Nie jest częste, gdy radni koalicji o opozycji mówią jednym głosem, taką okolicznością stała się decyzja sejmiku o likwidacji Wojewódzkiego Ośrodka Medycyny Pracy w Bydgoszczy, który stanie się filią toruńskiego ośrodka. Ta decyzja spotkała się w Bydgoszczy ze sporym niezadowoleniem i z tego powodu Rada Miasta zaprosiła marszałka, aby ten wyjaśnił decyzje samorządu wojewódzkiego mieszkańcom Bydgoszczy, na swoją sesję. Z zaproszenia nie skorzystał ani marszałek, ani nikt z jego przedstawicieli, ton głosów pokazuje, że mamy do czynienia z wojną między Bydgoszczą i Urzędem Marszałkowskim. Zdaniem wojewody Michała Sztybla nie służy to przyszłości województwa.

Od kilku miesięcy Urząd Marszałkowski wręcz ignoruje stanowiska Rady Miasta Bydgoszczy do tego stopnia, że nawet z grzecznościowego udziału nie odpowiada na nie. Bydgoski samorząd już jesienią proponował, iż skoro marszałek szuka oszczędności w WOMP, niech bydgoski przejmie wydział lekarski Politechnika Bydgoska. Do dzisiaj Województwo Kujawsko-Pomorskie do sprawy się nie odniosło.

– Przedstawiciel marszałka, ani marszałek się nie pojawi. Otrzymaliśmy pismo, dla mnie zaskakujące – poinformowała o nieobecności marszałka przewodnicząca Rady Miasta Monika Matowska. Po jej wystąpieniu radni ponad podziałami nie kryli gorzkich słów wobec władz województwa – Znajdujemy się w tej chwili w Bydgoszczy, stolica województwa, największe miasto wojewódzkie, największy rynek pracy (…) Widzimy to doskonale, wydaje mi się, że tylko jedna osoba tego nie zauważa, to jest marszałek naszego województwa. Bardzo mi przykro, że marszałek nie skorzystał z zaproszenia, aby móc wyjaśnić wszystkie wątpliwości. Panie marszałku odwagi – mówił w wystąpieniu klubowym Jakub Mikołajczak, przewodniczący klubów KO-Lewicy – Nie potrafię zrozumieć swojego kolegi party pana radnego, marszałka Zbigniewa Ostrowskiego, który jako radny wybrany przez bydgoszczan powinien obowiązkowo pojawiać się na każdą sytuację kiedy bydgoszczanie mają wątpliwości.

W ocenie tej sprawy koalicja i opozycja mówiła jednym głosem – Jest naprawdę przykre, że w tym decydującym momencie nie tylko jemu (red. mowa o wicemarszałku Ostrowskim), ale też innym osobom zabrakło odwagi, aby zagłosować tak jak trzeba. Mamy zgodę ponad podziałami i mam pytanie co zrobimy z tym dalej – oczywiście mandat jest na pięć lat, ale pan marszałek Ostrowski jest prezesem bardzo szanowanej instytucji Towarzystwa Miłośników Miasta Bydgoszczy.

Zdaniem wojewody to nie pomaga w budowaniu integralności województwa

– Uważam, że nigdy nie służy gdy ktoś nie odpowiada Radzie Miasta Bydgoszczy, ani się nie pojawia. Krytykowałem to zarówno kiedy wojewodą był Mikołaj Bogdanowicz i się nie pojawiał, tak samo teraz brak jakiegokolwiek przedstawiciela Samorządu Województwa na sesji, nie jest dobrym znakiem i nie świadczy dobrze – komentuje sytuację na sesji wojewoda Michał Sztybel – Uważam, że zmiana w tym zakresie jest niepotrzebna, to jest umniejszanie roli Włocławka, te głosy z Włocławka płyną dosyć głośne, że Włocławek jest niezadowolony z sytuacji w naszym województwie. Ja uważałem, że to daje kolejne argumenty, że powinno zmienić swoje granice administracyjne województwo.