Krytykują w liście otwartym radnych, ale wielu mieszkańcom ten pomysł się nie podoba

Krytykują w liście otwartym radnych, ale wielu mieszkańcom ten pomysł się nie podoba
Wizualizacja koncepcji

W marcu informowaliśmy, że Rada Miasta nie przyjęła jednoznacznie pozytywnie pomysłu byłego senatora Jana Rulewskiego, uczestnika Bydgoskiego Marca 1981, aby na Placu Teatralnym stworzyć monument, który będzie upamiętniał Solidarność oraz wejście Polski do Unii Europejskiej. Radni co prawda nie powiedzieli nie, ale wskazali, że o przyszłości Placu powinien zdecydować międzynarodowy konkurs architektoniczny. Popierający ten list napisali do radnych list otwarty.

18 listopada 2025 roku, w imieniu ponad 350 sygnatariuszy, grupa znamienitych mieszkańców naszego miasta złożyła do Rady Miasta Bydgoszczy ważną petycję. Zainicjował ją Jan Rulewski – jeden z pierwszoplanowych postaci Bydgoskiego Marca 1981 oraz rozwoju społeczeństwa obywatelskiego w Polsce,w szczególności Bydgoszczy i województwie

W petycji chodzi o godne upamiętnienie wiekopomnych wydarzeń z lat 1979-2004, których skutkiem były przywrócenie praw człowieka, odzyskanie wolności przez Polskę, integracja europejska oraz bezpieczeństwo naszego kraju we wspólnocie atlantyckiej.

Nie chodzi o stworzenie kolejnego pomnika. Nie chodzi też o znak jednej partii, jednego środowiska czy jednej biografii. Chodzi o trwały symbol drogi, którą przeszliśmy jako wspólnota: od zniewolenia do wolności, od samotności do Europy, od bezbronności do bezpieczeństwa w sojuszu atlantyckim. I uświadomienie nam oraz naszym dzieciom i wnukom, że dzięki obywatelskim działaniom możemy również teraz i w przyszłości dochodzić do rzeczy wielkich.

We wspomnianej przeszłości powszechne wystąpienia ludzi zorganizowanych wokół „Solidarności”, przy wsparciu Kościoła oraz demokratycznej opinii międzynarodowej, miały charakter epokowy.

Dziś łatwo o tym mówić spokojnym tonem i układać historyczne daty w podręcznikowe ciągi. Jednak za każdą z tych dat stali konkretni ludzie: robotnicy, rolnicy, nauczyciele, studenci, uczniowie, księża, drukarze, kolejarze, lekarze, prawnicy, matki i ojcowie, którzy bali się o swoje dzieci, a mimo to nie pozwolili sobie odebrać godności.

Mieszkańcy Bydgoszczy, obok wielu innych środowisk, wnieśli w to dzieło ogromny wkład. Narodziny „Solidarności”, wydarzenia Bydgoskiego Marca 1981 roku, wsparcie obywatelskiego ruchu przez papieża Jana Pawła II oraz ks. Jerzego Popiełuszkę, podążającego do Bydgoszczy z misją duszpasterską wolności i solidarności, a także szerokie poparcie dla wspólnoty euroatlantyckiej w referendum z 2003 roku są ponadregionalnymi miarami dążeń naszych obywateli.

Bydgoski Marzec 1981 r. nie był lokalnym incydentem. Był momentem, w którym Bydgoszcz znalazła się w samym centrum polskiej historii. To była próba siły, ale także próba sumienia. Udowodniła też, jak daleko może posunąć się władza, która boi się obywateli. Marzec 1981 w Bydgoszczy pokazał jednak, że obywateli nie da się poniżać bez końca.

Dziś, po latach, nasze miasto oraz region stale i w szerokim zakresie korzystają z owoców tamtych zmagań. Czerpią z samorządności, europejskich funduszy, wolnych wyborów, wolnych mediów i możliwości decydowania o sobie. To wszystko kiedyś było tylko marzeniem.

Naszym moralnym obowiązkiem jest podziękowanie tamtemu pokoleniu za włożony wysiłek, a naszym przyjaciołom – za okazaną pomoc. Pamięć, wdzięczność, szacunek i uznanie nie są luksusem. Nie są ozdobą oficjalnych uroczystości, ale częścią dojrzałości publicznej. To wyraz humanizmu, który wpisuje się w kanon kultury europejskiej.

Skoro tak, to w pełni uzasadnione wydaje się stworzenie trwałego symbolu tych niepodważalnych wartości. Symbolu, który zarazem potwierdzałby naszą tożsamość. Tę samą tożsamość, o której 19 marca 2026 roku mówił Prezydent Miasta Bydgoszczy przed kamieniem memoriałowym wydarzeń Bydgoskiego Marca 1981 roku.

Nie wystarczy raz w roku pochylić głowę, złożyć kwiaty przed głazem, wypowiedzieć kilka zdań i wrócić do codziennego porządku. Pamięć potrzebuje znaków, które trwają dłużej niż kadencje, dłużej niż protokoły i urzędowe pisma. Miasto, które nie potrafi wyrazić wdzięczności wobec własnej historii, powoli traci język, którym może mówić o swojej przyszłości.

Takimi właśnie przesłankami kierowali się inicjatorzy i sygnatariusze petycji do władz samorządowych Bydgoszczy, gdy proponowali, aby wspomniane idee uczcić w sposób, który będzie nie tylko godny, ale też efektowny i atrakcyjny wizualnie do tego stopnia, aby stać się symbolem Bydgoszczy jako miasta, które chce i potrafi budować na zgodzie i wspólnym wysiłku.

Niestety, trudno było dopatrzyć się tych wartości podczas sesji Rady Miasta 25 marca 2026 roku. Skrywana przed sygnatariuszami procedura oraz wszechobecny formalizm nasuwały skojarzenia z niechlubną tradycją sesji z okresu komunizmu. Piszemy te słowa z przykrością. Kto pamięta tamte czasy, ten wie, że formalizm bywał wygodnym parawanem. Procedura potrafiła zastępować rozmowę. Obywatel, nawet jeśli mógł mówić, to zwykle raczej nie był wysłuchany.

Dlatego tak bolesne było to, że do Radnych nie przemówił nawet głos młodzieży z VIII Liceum Ogólnokształcącego, która swoim występem inaugurowała sesję. Ta młodzież przypomniała rzecz zasadniczą: dwa doświadczenia nie mogą być rozdzielane – Sierpień 1980 od Marca 1981, a Marzec 1981 od Sierpnia 1980. Uczniowie powiedzieli coś, co powinno zostać potraktowane z największą powagą: „Solidarność” kończy się tam, gdzie człowiek godzi się na obojętność.

To zdanie wypowiedziane przez młodych ludzi jest może ważniejsze niż niejedno wystąpienie dorosłych. Bo oni nie bronią własnej biografii. Pytają nas, co zrobiliśmy z dziedzictwem, które im przekazujemy. Czy zostawiamy im pamięć żywą, uczciwą i wymagającą, czy tylko katalog dat, które można odczytać podczas akademii?

Sama uchwała Rady Miasta nie zawiera merytorycznej konkluzji i – starym zwyczajem – odsyła do uzasadnienia, które w rzeczywistości niczego nie uzasadnia. A przecież w takiej sprawie nie wystarczy zasłonić się pismem.

Odwoływanie się do konkursu na zagospodarowanie zaniedbanego uroczyska w centrum miasta, na Placu Teatralnym, nie jest niczym nowym, gdyż proces ten trwa już od 20 lat. A przecież autorzy petycji nie negują potrzeby rozpisania konkursu. Wręcz przeciwnie – widzą w nim szansę na wzbogacenie architektonicznej formy tej przestrzeni, która może stać się również magnesem dla gości i turystów.

 

Pod tym listem podpisali się:

Dr Czesław Bielecki- architekt, opozycjonista,

Józef Karwowski-lekarz, opozycjonista,

Edward Małachowski- nauczyciel,,działacz społeczny,

Jacek Glugla -dziennikarz,

Dr Marek. Szymaniak – dyrektor Odddziału IPN w Gdańsku ,

Wojciech Mojzesowicz- rolnik działacz społeczny

Jan Rulewski-inżynier , opozycjonista,działacz społeczny

 

Sama koncepcja broniona tym listem w internecie zbiera jednak również krytyczne głosy ze strony mieszkańców. Natomiast otwarty międzynarodowy konkurs to postulat zgłaszany przez organizacje społeczne na zorganizowanej w 2024 debacie o przyszłości Placu Teatralnego.