Duża ilość koni mechanicznych w urzędowych samochodach ma zapewniać dynamikę podczas manewrów, a sportowe pedały poprawiać bezpieczeństwo – tak marszałek Piotr Całbecki w korespondencji z posłem Adrianem Zanbergiem tłumaczy zapisy w przetargach. Radnym na kwietniowej sesji oraz na piśmie bezpośrednio radnemu Radosławowi Kempińskiemu tłumaczył natomiast, że Zarząd Województwa jeździ jedynie Skodami.
Na kwietniowej sesji Sejmiku Województwa temat samochodów wywołał radny PiS Józef Łyczak, po czym najpierw radny KO Michał Czepek drwił z tego pytania pytając marszałka o Maybachy, a potem marszałek Piotr Całbecki twierdził, że zarząd jeździ głównie Skodami, a on ma do dyspozycji jeszcze Volskwagena Touarega, o Mercedesie V300D ani słowa, co więcej marszałek twierdził, że rozpowiadane są brednie o sportowych pedałach, których nie należy traktować poważnie.
Mniej więcej dwa tygodni później na pytanie o wykaz pojazdów z których korzysta Zarząd Województwa marszałek odpowiedział radnemu Kempińskiemu na piśmie, że są to Skody SuperB, nie wspominając już nawet o Touaregu.
Trzy wystąpienia, trzy różne informacje marszałka
Zamieszanie wokół samochodów Urzędu Marszałkowskiego poruszyła partia Razem na konferencji prasowej w Bydgoszczy, w której uczestniczyli liderzy partii Aleksandra Owca i Adrian Zadnberg. Następstwem tego było pismo posła Zanberga do marszałka i odpowiedź z dnia 28 kwietnia, Tutaj już na konkretne pytani o Mercedesa i zasadność wpisania wymogu posiadania sportowych pedałów sprawił, że marszałek nie udawał, że tego samochodu nie ma – Określając parametry Zamawiający kierował się przede wszystkim bezpieczeństwem, antypoślizgowością oraz trwałością, co jest kluczowe w sytuacjach awaryjnych – czytamy. Dokument elektronicznie podpisał sam Piotr Całbecki, ten sam który w kwietniu publicznie mówił – Słyszałem o sportowych pedałach do gazu, hamulców, jakieś takie brednie, ale trudno, żebyśmy w ogóle się do tego odnosili – te słowa mogły podważać wiarygodność m.in. naszych publikacji, w których wprost pisaliśmy o ,,sportowych pedałach”.

Poseł Zanberg zapytał też po co w trwającym przetargu wpisano wymóg mocy samochodu 280-300 KM. Odpowiedź marszałka padła taka – Moc w przedziale 280-300 KM jest optymalna i nie jest niczym nadzwyczajnym. Zapewnia płynność jazdy, utrzymanie stabilnych parametrów trakcyjnych bez nadmiernego przeciążania jednostki napędowej. Zapewnia bezpieczeństwo czynne i odpowiedni zapas dynamiki podczas wykonywania manewrów. Zważywszy na szeroki zakres zadań realizowanych przez samorząd województwa napęd umożliwia niezawodny dojazd do obiektów w trudnym terenie, budów oraz zapewnia stabilność prowadzenia w skrajnych warunkach pogodowych.
Rocznie najem Mercedesa V300D kosztuje Województwo Kujawsko-Pomorskie ponad 131 tys. zł, do 2028 roku, gdy najmujący po prostu zabierze pojazd. Ostatni przetarg po wniosku posła Bartosza Kownackiego jest obecnie przedmiotem śledztwa toruńskiej prokuratury, gdyż zdaniem parlamentarzysty dokładnie opisywana specyfikacja wprost wskazuje konkretne modele samochodów. Do tego w odpowiedzi na pismo posła Zanberga również marszałek się odnosi – Parametry wynikają z dbałości o wysoką jakość i niezawodność sprzętu oraz dążenia do pełnej spójności technicznej. Takie rozwiązanie pozwala na optymalizację zasobów i zapewnia odpowiedni standard realizacji zadań.

Od 2009 roku związany z lokalnymi mediami. Specjalizuje się w tematach dotyczących infrastruktury, polityki regionalnej oraz funkcjonowaniu samorządów.





