W parlamencie jest wola walki z nadużywaniem pozwów. Zdecydowanie przeciwna tylko skrajna prawica

W parlamencie jest wola walki z nadużywaniem pozwów. Zdecydowanie przeciwna tylko skrajna prawica
Fot: Piotr Tracz / Kancelaria Sejmu

Na temat SLAPP, czyli strategicznych pozwów, których celem jest uciszanie debaty publicznej pisaliśmy już kilka razy – również doświadczaliśmy takich form zamknięcia nam ust, czy tez gróźb skierowania takich spraw. W ubiegłym tygodniu odbyło się I czytanie projektu ustawy mającej chronić uczestników debaty publicznej przeciwko nadużywaniu prawa procesowego. Temat dla nas tym istotniejszy, że dwa największe kluby w debacie reprezentowali posłowie z okręgu bydgoskiego.

– Są one niczym innym jak cynicznym i instrumentalnym nadużywaniem drogi sądowej do tego, żeby osoby które debatę publiczną kreują, odgrywają w niej istotną rolę, ich do tego zniechęcić – tak o tym czym są SLAPP mówił w ubiegły wtorek wiceminister Arkadiusz Myrcha, związany z Toruniem, który referował w imieniu Ministerstwa Sprawiedliwości ten projekt.

Potrzebę ograniczenia SLAPP wskazał już Parlament Europejski, dlatego rozpoczynająca się właśnie na dobre debata w Polsce dotyczy potrzeby wdrożenia unijnego prawa do polskiego porządku. Jak pokazują statystyki Polska zalicza się do europejskich niechlubnych liderów jeżeli chodzi o SLAPP – Jest to próba wyjścia naprzeciw problemowi, który jest problemem każdego zdrowego państwa demokratycznego. W którym debata publiczna jest istotną sporu politycznego, lokalnego, a bez zdrowej debaty trudno o równowagę sił – wskazywał wiceminister Myrcha.

O SLAPP mówimy, gdy złożony pozew ewidentnie bezzasadny. Często stawiające absurdalne tezy, na które nie przedstawiono żadnego uzasadnienia. W praktyce taka sprawa ciągnie się potem latami, a pozwany musi ponosić koszty do których nie jest przygotowany. Wiceminister Arkadiusz Myrcha wprost zdefiniował to jako nadużycie prawa procesowego – Brakuje dzisiaj wprost przepisu, który by dawał sądom wprost uprawnienie do uznania takiej czynności za niedopuszczalną.

Co prawda w teorii sądy mogą takie sprawy oddalić na samym początku, ale w praktyce obawiają się, iż będzie to wykorzystane jako błąd proceduralny. Nowe przepisy mają jasno dać ku takiemu działaniu zielone światło. Jeżeli sąd uzna, że celem takiego pozwu było uciszenie kogoś, to projekt ustawy przewiduje dodatkowo możliwość zasądzenia grzywny od powoda za nadużywanie prawa procesowego.

Projekt popiera cała koalicja rządowa. Klub Prawa i Sprawiedliwości na ten moment nie wyraża stanowiska, reprezentujący go poseł Paweł Szrot wyraził wątpliwości, czy obecny porządek prawny nie byłby wystarczający i nowelizacja nie jest pójściem za daleko – Z góry nie zakładam, że nie mogę się do niej przekonać w czasie prac komisyjnych jeżeli ktoś mi przedstawi argumenty w tej sprawie.

Szrot nawiązał do apelu organizacji społecznych o szybkie przyjęcie tej ustawy, w tym też lewicowych i prawicowych – Sam fakt takiego consensusu jest argumentem, który należałoby rozważyć.

Koalicję Obywatelską w debacie reprezentowała posłanka Iwona Karolewska ze Świecia, która powtórzyła głównie narrację wiceministra Myrchy – Jej celem jest wyłącznie zapobieganie sytuacjom, gdy procedura sądowa jest sprzeczna z jej funkcją.

Krytycznie o projekcie wypowiadały się jedynie kluby Konfederacji (reprezentowany przez posła Witolda Tumanowicza) oraz Korony (reprezentowany przez Włodzimierza Skalika).

W ubiegłym tygodniu udało się w Sejmie przeprowadzić prace w trzech czytaniach, a w ostatecznym głosowaniu ustawę poparła też większość klubu Prawa i Sprawiedliwości. W tym tygodniu ustawą zajmie się Senat, jest zatem szansa, że na dniach trafi ona do Pałacu Prezydenckiego.