Petycja, która bez wnikliwej analizy postawiła na głowie cały polityczny Inowrocław (felieton)

Inowroclaw

Kilka dni temu w Biuletynie Informacji Publicznej inowrocławskiego ratusza ukazała się petycja kierowana do prezydenta, której autor oczekuje wygaszenia czterech szkół podstawowych w Inowrocławiu, co miałoby się odbyć w dwóch etapach. Autor petycje poparł analizami liczbowymi. Formalnie petycja nie została jeszcze rozpatrzona, ale politycznie potępiona już tak. Czy takie podejście sprzyja jednak lokalnej demokracji?

Zgodnie ze sztuką do petycji powinien odnieść się prezydent – teoretycznie w ciągu 3 miesięcy od złożenia, zatem do czerwca – wskazując merytorycznie czy petycja jest zasadna, czy też nie. W przypadku uznania za bezzasadną należy to jakoś uzasadnić. Na razie prezydent Inowrocławia Arkadiusz Fajok wydał jedynie oświadczenie zatytułowane ,,Stanowcze ,,NIE” dla pomysłu likwidacji szkół”. Dalej włodarz miasta wyraża ocenę, że pomysł z petycji jest ,,absurdalny”. Tego samego dnia swoje oświadczenia w podobnym tonie wydali radni Prawa i Sprawiedliwości oraz klubu Łączy nas Inowrocław. Radni obu klubów podkreślają też, że będą bronić niemalże do upadłego każdej ze szkół.

Temat kontrowersyjny, ale czy takie powinny być standardy debaty?

19 kwietnia w Gniewkowie odbędzie się referendum w sprawie odwołania burmistrza i Rady Miejskiej, niezadowolenie mieszkańców wobec władz rozpoczęły działania na rzecz likwidacji dwóch szkół w tej gminie, co pokazywać może, iż problematyka likwidacji szkół jest istotna społecznie.

Czy to jest jednak powód, aby polityczne atakować petycje? Zagłębiłem się w ten temat z tego powodu, gdyż w historii naszego regionu, od przyjęcia ustawy o petycjach, nigdy nie było takiej stanowczej reakcji na petycję, zanim ona została rozpatrzona. Prawa obywatelskie traktują petycję jako istotną swobodę obywatelską, dlatego inowrocławska władza powinna najpierw ją przeanalizować, a potem wyrażać oceny.

Trzeba mieć też na uwadze, że większość składanych w Polsce petycji zostaje i tak uznana za bezzasadne przez organy je rozpatrujące. Trudno zatem mówić, że złożenie petycji stanowiło zagrożenie dla jakiś inowrocławskich szkół.