Porażka prezydenta Krakowa Aleksandra Miszczalskiego w referendum wywołała fale spekulacji o przeprowadzeniu referendów w kolejnych dużych miastach. Dotarła ona również do Bydgoszczy, zapowiedzi jednej z działaczek Ruchu Narodowego, wręcz z zapowiedzią próby odwołania prezydenta. 9 lat temu była już podejmowana taka próba, ale zakończyła się dla prawicy fatalnie, za rok później Bruski pierwszy raz w historii swoich startów wygrał wybory już w I turze.
– Zrobimy to razem – zapowiada na nagraniu Hanna Gutowska z Ruchu Narodowego. To nagranie opublikował też na oficjalnym fan page Ruch Narodowy.
– Nie słyszałem o planach organizacji referendum – odpowiada nam szef struktur Ruchu Narodowego w okręgu bydgoskim Marcin Wroński.
Wiele osób pamięta porażkę w 2017 roku
Gdy Krakowianie odwoływali przed tygodniem Miszczalskiego, w Ciechocinku zabrakło 28 głosów, aby uznać referendum za ważne. Podobnie zakończyło się referendum w Gniewkowie. W teorii przeprowadzić referendum w Ciechocinku, czy w Gniewkowie powinno być łatwiej niż w Bydgoszczy, z uwagi na mniejszą liczbę wymagalnych podpisów i frekwencję.
Bydgoskie liczby mogą wydawać się jednak zaporowe, bo żeby w ogóle rozpisać referendum, potrzeba zebrać ponad 24 tys. podpisów. Gdyby to się udało, to dla ważności referendum, powinno pójść na nie ponad 75 tys. Bydgoszczan. W przeciwieństwie do Krakowa nie ma jednak tak nośnych tematów, które sprawiłyby, że mieszkańcy mogliby chcieć się w nie zaangażować.
W 2017 roku referendum zainicjował były poseł Kukiz15 Paweł Skutecki, w efekcie zaangażowały się w nie środowiska prawicowe, kierowcy MZK oraz właściciel byłego tartaku w przebiegu Trasy Uniwersyteckiej. Nie udało się jednak zebrać wymaganej ilości podpisów – organizatorzy podpisów do komisarza wyborczego nie przekazali, więc nawet nie wiemy jaka była ich dokładna ilość.
Osoby zaangażowane w tamtą próbę odwołania prezydenta mogą do nowej podchodzić sceptycznie, bo doświadczyli trudności z jakimi wiążą się takie inicjatywy. Trzeba też sobie zdawać sprawę, że formalnie przepisy zabraniają podjęcia kolejnej próby referendalnej w ciągu 12 miesięcy od zakończonej fiaskiem.







