Formalnie system kaucyjny wszedł w życie w październiku, ale musiały minąć kolejne tygodnie, aby w obiegu pojawiły się butelki i puszki nim objęte. Dzisiaj stanowią one już dość sporą część opakowań, ale z perspektywy konsumenta wygląda to średnio, stąd też wiele osób po prostu płaci o 50 groszy więcej za napoje niż do tej pory.
Jako konsument o tym, że już uczestniczę w systemie kaucyjnym dowiedziałem się dzięki temu, że często korzystam z kas samoobsługowych, a te wyświetliły mi opłatę kaucyjną w wysokości 50 groszy. Oczywiście informacja o tym, że opakowanie jest kaucyjne powinna się na nim znaleźć, ale mało kto tak dogłębnie analizuje etykiety.
Oddałem 50 groszy i co dalej?
Wartość kaucji jest znacznie wyższa od wartości butelki czy puszki jako surowca, co ma właśnie zachęcać nas do ich zwracania, co ma przynieść korzyści ekologiczne – pisząc tak kolokwialnie. Jak ktoś kupił puszkę napoju, bo z powodu upału musiał się orzeźwić, zazwyczaj wyrzuca puszkę do kosza na śmieci. I to jest błąd, bo kaucja mu przepada. Takie sytuacje jednak będą, bo trudno wyobrazić sobie sytuację, że ktoś będzie potem niósł tę puszkę do punku skupu. W szczególności, że zgnieciona dla wygody puszka może nie być przyjęta.
Dzisiaj problemem jest na pewno wciąż niewielka dostępność miejsc, gdzie można te puszki oddać. Niektóre sklepy uruchomiły już odpowiednie automaty, który w najbliższych tygodniach powinno przybywać. Byłem oddać opakowania w sklepie jednej z sieci, automat przyjął i dostałem voucher na wartość kaucji oddanych opakowań, do wykorzystania w tej sieci w ciągu miesiąca. Co do zasady zwracając opakowanie powinniśmy i tak dostać gotówkę, ale dopuszczono w prawie vouchery, a sieci chętnie z tego korzystają, bo zatrzymują klienta przy sobie.
Takie stawianie sprawy wydaje się nie do końca zgodne z prawem – skoro zabrano ode mnie pieniądze na kaucję, to dlaczego kupon ważny jest te 30 dni? Zapewne ta sprawa spotka się z głośniejszym omówieniem w mediach. Z tym kuponem byłem w innym sklepie tej samej sieci, akurat ten obiekt nie posiadał automatu, pani na kasie była zaskoczona przyznając, że nie jest wtajemniczona. Pewnie za kilka tygodni, jak więcej klientów będzie o to pytać, to już będzie to dla niej powszechna wiedza, ale jak na razie wszystko kuleje.





