Wiosna zaskoczyła służby w Toruniu

Wiosna zaskoczyła służby w Toruniu

Mieszkańcy Torunia mogą być dumni – ich miasto właśnie dołączyło do grona najbardziej egzotycznych destynacji świata. Co prawda nie ma tu palm ani wielbłądów (jeszcze), ale za to piasku nie brakuje. Wystarczy wyjść na chodnik, by poczuć się jak na wakacjach all inclusive… w piaskownicy.

Wiosna, jak co roku, przyszła znienacka i – ku absolutnemu zaskoczeniu wszystkich – stopiła śnieg. A wraz z nim odsłoniła bogactwo, które przez zimę skrupulatnie gromadzono na ulicach, ścieżkach rowerowych i chodnikach. Piasek. Dużo piasku. Naprawdę dużo piasku. Tyle, że niektórzy zaczynają się zastanawiać, czy to jeszcze infrastruktura miejska, czy już eksperymentalna instalacja artystyczna.

Służby miejskie najwyraźniej postanowiły podejść do sprawy z należytą rozwagą i spokojem. Bo po co się spieszyć? W końcu jeśli tempo prac będzie odpowiednio umiarkowane, istnieje realna szansa, że uda się zdążyć… przed kolejną zimą. A może i nie – co tylko zwiększy ciągłość projektu „Cztery pory roku w piasku”.

Niektóre ciągi komunikacyjne osiągnęły już poziom, który spokojnie pozwala konkurować z nadmorskimi plażami. Brakuje jedynie leżaków i budki z goframi, choć przy odrobinie kreatywności i to dałoby się zorganizować. Szczególnie entuzjastycznie do tej nowej rzeczywistości podchodzą zapewne rowerzyści, którzy każdego dnia mogą sprawdzić swoje umiejętności jazdy w terenie piaszczystym, bez konieczności wyjeżdżania poza miasto.

Oczywiście najbardziej spektakularne efekty można podziwiać poza centrum. Tam piasek nie jest już dodatkiem – jest stylem życia. Można wręcz odnieść wrażenie, że im dalej od starówki, tym bliżej do wydm. Być może to element strategii rozwoju turystyki: „Toruń – od pierników do pustyni w 15 minut”.

 

Nie sposób też nie docenić ekologicznego podejścia władz. Zamiast marnować zasoby na intensywne sprzątanie, być może postawiono na siły natury. To bardzo w duchu zrównoważonego rozwoju. Deszcz spłucze, wiatr rozwieje – a mieszkańcy? Cóż, mieszkańcy mogą w międzyczasie nacieszyć się unikalnym mikroklimatem.

Trudno nie zauważyć pewnej konsekwencji: zimą problemem było to, że trudno było doczekać się posypywania śliskich nawierzchni. Teraz, dla zachowania równowagi, trudno doczekać się usunięcia efektów tej operacji. Harmonia musi być.

Jedno jest pewne – Toruń nie stoi w miejscu. On powoli, bardzo powoli… przesuwa się w stronę pustyni.