
O możliwości podwyższenia cen biletów, zmiany przepisów taryfowych oraz odebraniu części ulg w komunikacji publicznej mówi się od listopada. W ostatnim czasie bydgoskie dzienniki przedstawiły kilka wariantów, bardzo jednak prawdopodobne, że w marcu żadne decyzje nie zapadną.
Projekt budżetu na rok 2013 zakłada wzrost wpływu z biletów w trakcie jego trwania. Według Gazety Wyborczej korekta taryf miała by wejść od 1 maja. Żeby to się jednak stało w marcu radni musieli by przegłosować nowy cennik i wykaz ulg. Obradujące w przyszłym tygodniu komisje merytoryczne Rady Miasta, jak wynika z ich porządków obrad, nie będą się zajmować kwestiami komunikacji publicznej. Zatem mało prawdopodobne, aby w marcu jakiekolwiek decyzje zapadły. Chyba ,że jakieś propozycje pojawią się w ostatniej chwili, co jednak było by złamaniem pewnych reguł obowiązujących w bydgoskim samorządzie.
Propozycje opisane przez Gazetę Wyborczą zakładały między innymi likwidację systemu przesiadkowego A+T bądź możliwość podwyżki ceny sieciówek do nawet 115 zł. Do chwili obecnej jednak Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej nie przedstawił żadnych konkretów na piśmie.
Jedyne propozycje jakie radnym przedstawiono, to w listopadzie ubiegłego roku. Wywołały one jednak bardzo negatywne opnie wśród radnych i prezydent Rafał Bruski zdecydował się na ich wycofanie.
Daniel Kaszubowski (od wielu lat interesujący się bydgoską komunikacją publiczną) zauważa, że podwyżki cen biletów i okrajanie rozkładów jazdy będą prowadziły tylko do zmniejszania liczby pasażerów – Z każdą podwyżką, czy też zmianą w układzie linii komunikacyjnych na terenie miasta, notuje się odpływ pasażerów. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że komunikacja publiczna, jeżeli chodzi o finansowanie, stoi w miejscu. A już niedługo, tak jak schemat organizacji transportu zbiorowego dla Bydgoszczy, zacznie się zwijać. W końcu gdyby wziąć pod uwagę prognozy demografów, to ludzi w Bydgoszczy będzie coraz mniej. Coraz mniej osób więc będzie z transportu publicznego korzystało, co przełoży się na spadek wpływów z biletów. A gdyby wziąć tu jeszcze pod uwagę rosnące ceny biletów (przy braku znaczących zmian w wynagrodzeniach mieszkańców miasta) bez wątpienia skutkować będzie dalszym regresem transportu zbiorowego.
Było by to przeciwieństwem polityki ratusza, który po przez inwestycje w bus pasy, próbuje przekonywać bydgoszczan, aby zamiast samochodem po mieście poruszali się autobusami i tramwajami.
Sectetur adipiscing elit. Sed nisi ipsum, aliquet ac vulputate eu, congue nec diam. Mauris ligula metus, tempus eget scelerisque nec, aliquet et risus. Nulla consequat elit vel ipsum pharetra quis tempor metus varius.






