Wiemy już, że 19 kwietnia odbędzie się referendum w sprawie odwołania wójta i Rady Gminy w Gniewkowie, w trakcie zbierania podpisów są mieszkańcy Ciechocinka, a w tym tygodniu zaczęło się badanie nastrojów w sprawie odwołania prezydenta Torunia. Przez województwo kujawsko-pomorskie może przejść fala referendów, chociaż jeszcze nie zbliżyliśmy się do połowy 5-letniej kadencji samorządowej.
O tym, że może dojść do próby odwołania prezydenta Torunia spekuluje się głównie w mediach społecznościowych. Oficjalnie nikt nie wyszedł z taką inicjatywą, ale spekuluje się, że grunt odwołania prezydenta Pawła Gulewskiego badają politycy Konfederacji oraz PiS. Głównie dlatego, że głównym kanałem próbującym wybadać nastroje jest Fan Page ,,Patriotyczny Toruń” na Facebook-u. Odwołanie prezydenta Torunia byłoby znacznie trudniejsze od rozpisania referendum w Gniewkowie czy Ciechocinku, bo zebrać pod takim wnioskiem trzeba by ponad 40 tys. podpisów. Wiatru w żagle przeciwnikom urzędującego włodarza może dodawać jednak to, że w Krakowie gdzie rozpisano już referendum mieszkańcy zebrali ich ponad 100 tys.
Ostatnio w Toruniu głośnym tematem były konsultacje zakładające znaczne powiększenie strefy płatnego parkowania, coś co kilka lat temu udało się przeprowadzić w Bydgoszczy. Niezadowolenie wśród opozycji było tak duże, że ratusz odciął się od pojawiającej się koncepcji. Nie można wykluczyć, że cały plan zostanie porzucony.
W 2017 roku prawica chciała odwołać w referendum prezydenta Bydgoszczy Rafała Bruskiego. Inicjatywa upadła, bo nie zebrano wymaganej liczby podpisów.






