Zbyt nadmierna regulacja, co zdaniem ekspertów miało miejsce w ostatnich latach w Polsce nie budowała stabilności prawnej, w szczególności dla gospodarki. W 2025 roku w Polsce uchwalono 12,4 tys. stron nowego prawa, o 12 proc. mniej niż rok wcześniej. To najniższy wynik od 19 lat. Jak wynika z 12. edycji „Barometru prawa”, przygotowanej przez firmę audytorsko-doradczą Grant Thornton i UN Global Compact Network Poland, spowolnienie tempa stanowienia prawa i liczby powstających przepisów nie oznacza, że nie istnieją pola do poprawy ich jakości. Na tle innych państw jakoś prawodawstwa w Polsce jest oceniana wysoko.
– Najważniejsze jest, że nie my jako parlamentarzyści widzimy poprawę jakości stanowienia prawa, ale że widzą to eksperci. W ramach „Barometru prawa” Grant Thornton i UN Global Compact Network Poland poinformowały o tym, że jakość stanowienia prawa się poprawiła, przepisów jest mniej, ale są staranniej przygotowane – mówi agencji Newseria Krzysztof Kwiatkowski, senator RP i przewodniczący senackiej Komisji Ustawodawczej. – To ewenement, że w przypadku stanowienia prawa mniej i wolniej znaczy lepiej, bo z większą uwagą wsłuchujemy się w głosy ekspertów, specjalistów i partnerów społecznych.
Rekordowy był rok 2016, czyli pierwszy pełny rok rządów PiS-u, gdy uchwalono ok. 35 tys. stron, czyli prawie trzy razy tyle co w ubiegłym roku – Z tegorocznej edycji „Barometru prawa”, który przygotowujemy już od 12 lat, wynika, że produkcja prawa w 2025 roku wyhamowała – mówi Grzegorz Szysz, partner w Grant Thornton. – W 2025 roku uchwalono zaledwie 1/3 prawa, które powstało w roku 2023. Wciąż mamy oczywiście dużą nadprodukcję prawa, ale jej skala znacząco zwolniła.
Odnotowana poprawa wskaźników ilościowych nie przekłada się automatycznie na większą rzetelność procesu legislacyjnego i wyższą jakość regulacji. Eksperci wskazują na utrzymujące się słabości systemu, wśród których jest zawrotne tempo prac nad przepisami. Średni czas prac nad ustawą w parlamencie w 2025 roku wyniósł 98 dni. Dla porównania w 2000 roku okres od złożenia projektu w Sejmie do podpisu prezydenta wynosił 201 dni, dekadę później już 170 dni, a od 2016 roku pozostaje w przedziale 68–106 dni.
Najwięcej zastrzeżeń co do jakości stanowionego prawa budzi kwestia bardzo krótkiego jak na standardy europejskie okresu vacatio legis, czyli czasu, jaki przedsiębiorcy dostają od ustawodawcy na dostosowanie się do nowych przepisów.
– Zastrzeżenia dotyczą również konsultacji publicznych, które są w nieodpowiedni sposób prowadzone bądź dokumentowane. Mamy też pewne zastrzeżenia dotyczące języka stanowionego prawa, trudnego do zrozumienia dla biznesu i obywatela, który musi się z nim zapoznawać – mówi partner Grant Thornton.
– Walczymy z inflacją prawa, z tak zwaną biegunką legislacyjną, żeby Polska – jako państwo wysoko rozwinięte, które jest 20. gospodarką świata – była odpowiednio wysoko w rankingu jakości stanowienia prawa i żeby międzynarodowi inwestorzy doceniali to poprzez bezpośrednie inwestycje zagraniczne u nas – mówi Kamil Wyszkowski, dyrektor wykonawczy UN Global Compact Network Poland. – W ramach międzynarodowych zestawień Polska wypada z roku na rok coraz lepiej. Najlepszym jest ranking Banku Światowego, w którym pod względem jakości stanowienia prawa 76 proc. tego, co wychodzi z polskiego parlamentu, jest oceniane wysoko. To jest naprawdę dobry wskaźnik, bo 2/3 państw świata radzi sobie dużo gorzej.







