Nawałnice podniosły gwałtownie poziom Brdy. Większym problemem wydaje się jednak niski stan Wisły

Nawałnice podniosły gwałtownie poziom Brdy. Większym problemem wydaje się jednak niski stan Wisły
Fot: UMB

W nocy z wtorku na środę przez Polskę przeszły burze ze sporymi opadami deszczu. W Bydgoszczy doprowadziło to do lokalnych podtopień i podniesienia się stanu Brdy, która zalała Wyspę św. Barbary, częściowo bulwary, widowisko mogły wyglądać też zawieszone na brzegu jednostki pływające. Może wyglądać to nieco sensacyjnie, ale w praktyce wszystko zadziałało jak powinno.

Podtopione bulwary w centrum Bydgoszczy nie są czymś nowym, chociaż w ostatnich latach specjalnie nie było to zjawisko spotykane. Dodatkowo w tym czasie przybyło sporo jednostek pływających, dlatego zawieszenie się zacumowanych na brzegu po najpierw gwałtownym podniesieniu poziomu rzeki, a potem obniżeniu nie było specjalnie spotykane.

Zazwyczaj problemy z wysokim stanem Brdy w centrum miasta wynikały ze zbyt dużego zrzutu wody na tamie w Koronowie. W tym wypadku nie miało to miejsca, natomiast do stosunkowo wysokiego stanu Brdy, który utrzymywał się od kilku dni na poziomie blisko 220 cm (gdy stan ostrzegawczy zaczyna się od 230 cm, a alarmowy 260 cm), doszły intensywne nocne opady, w ramach których spadła spora ilość wody na metr sześcienny, co doprowadziło do podniesienia się poziomu Brdy. Dodatkowo – co wynika z badań naukowych, pojawiająca się w okresie letnim roślinność na dnie rzeki spowalnia jej przepływ. W rezultacie musiało minąć kilka godzin, aż nadmiar wody spłynął do Wisły.

Brda zalała obszary, które konstrukcyjnie są zalewowymi.

Większym powodem do niepokojów powinno być to, że Wisła notuje rekordowo niskie jak na ten rok stany. Od dłuższego czasu oscylował on w okolicach zaledwie 1,1 metra, po zrzucie wody z Brdy urósł co prawda o parę centymetrów (po godzinie widoczna jest znowu tendencja spadkowa), ale to kolejny rok z rzędu z bardzo niskimi stanami królowej polskich rzek.

Przed tym przestrzegają klimatolodzy

Jeszcze w niedzielę borykaliśmy się z rekordową temperaturą, która wyniosła prawie 40 stopni C, a niski stan Wisły pokazuje dłuższy problem z suszą. Jednocześnie w nocy mieliśmy gwałtowne opady i nawałnice, które pomimo intensywności nie są wstanie uzupełnić deficytu wody w glebie. Naprzemienne upały, susze wraz z gwałtownymi nawałnicami – takie mają być skutki zmiany klimatu.