Bydgoska prawica o dzwony kościelne chce walczyć w Brukseli. Ta mogłaby jednak coś zrobić tylko kosztem suwerenności Polski

Bydgoska prawica o dzwony kościelne chce walczyć w Brukseli. Ta mogłaby jednak coś zrobić tylko kosztem suwerenności Polski
Fot: Roy Buri from Pixabay

Radny Bogdan Dzakanowski w związku ze wszczęciem postępowania wyjaśniającego dzwonów parafii św. Trójcy chce uderzyć nawet do Parlamentu Europejskiego. Pomóc mu chce w tym europoseł Konfederacji Marcin Sypniewski, twarz inicjatywie dało kilku radnych klubu Bydgoskiej Prawicy oraz środowiska straszące tym, że Unia Europejska to zagrożenie dla polskiej suwerenności. Przyjrzyjmy się tym działaniom od strony prawnej.

Do Parlamentu Europejskiego zapowiedziano skierowanie petycji, która najprawdopodobniej nie spełni wymogu zapisanego w art. 227 TFUE i zostanie uznana jako niedopuszczalna.

Taka petycja już sama w sobie odebrana byłaby przez europosłów jako skarga na Polskę. Gdyby jednak petycja została uznana za dopuszczalną, to Komisja Petycji w której zasiada europoseł Marcin Sypniewski miałaby dwie możliwości działania – zwrócenia się do Komisji Europejskiej o przeprowadzenie wstępnego dochodzenia, które by w tym wypadku toczyło się przeciwko Polsce; podjęcia działań legislacyjnych w celu przyjęcia ogólnounijnej dyrektywy.

Pierwszy scenariusz nie wydaje się zasadny, bo nie ma unijnych norm, które regulowałyby hałas dzwonów lub funkcjonowanie instalacji kościelnych. Z tego powodu KE nie miałaby podstaw do prowadzenia dochodzenia.

Bardziej realna formalnie – w teorii – jest rozpoczęcie procedury w sprawie nowego prawa, które nakazywałoby państwom członkowskim liberalniejsze traktowanie dzwonów, ale w praktyce byłoby to narzucanie państwom członkowskim nowej regulacji. Czyli pewna kompetencja byłaby przeniesiona m.in. z Warszawy do Brukseli, przeciwko czemu środowiska dzisiaj zapowiadające petycje, na co dzień mocno protestują. Ten scenariusz jednak również nie jest realny, bo art. 17 TFUE jasno mówi o tym, że państwa członkowskie mają zagwarantowaną autonomię w relacjach z kościołami. Trzeba wskazać, że próba obejścia tej zasady byłaby bardzo ryzykowna, bo otworzyłaby drogę do tego, aby państwa bardziej laickie próbowały narzucać całej UE swoje rozwiązania.

Z powyższych powodów Komisja Petycji najprawdopodobniej uzna petycje za niedopuszczalną. Mamy do czynienia bowiem ze znacznie bardziej skomplikowaną materią, niż przedstawia europoseł i bydgoscy radni, którzy albo celowo przedstawiają lokalni w Bydgoszczy sprawę z uproszczeniu lub sami nie mają pełnej świadomości tych kwestii.

Powoływanie się na Europejską Konwencję Praw Człowieka to miecz obosieczny

Radny Dzakanowski powołuje się na art. 9 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który mówi: gwarantuje każdemu prawo do wolności myśli, sumienia i wyznania. Obejmuje to wolność zmiany religii lub przekonań oraz wolność ich manifestowania indywidualnie lub wspólnie z innymi, publicznie lub prywatnie.

Trzeba mieć jednak jeszcze świadomość istnienia dalszego ciągu: Wolność uzewnętrzniania wyznania lub przekonań może podlegać jedynie takim ograniczeniom, które są przewidziane przez ustawę i konieczne w społeczeństwie demokratycznym z uwagi na interesy bezpieczeństwa publicznego, ochronę porządku publicznego, zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności innych osób.

Sprawa hałasu dzwonów była już przedmiotem badania pod kątem tych przepisów. W 2012 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka (który zajmuje się głównie interpretowanie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka) badał spór z Holandii (sprawa Schilder przeciwko Holandii), w której holenderski ksiądz zarzucił władzom Tilburgu nakazanie wyciszenia porannych dzwonów z powołaniem na wspomniany art. 9. Trybunał powołując się na dalsze przepisy wskazał, że ograniczenie hałasu służyło ochronie praw i wolności innych stron. Trybunał jednocześnie zauważył, że władze nie zakazały używania dzwonów, a jedynie ich wyciszenia, co jest sytuacją tożsamą do tej co mamy w Bydgoszczy.

Europoseł napisze do KE

Europoseł Marcin Sypniewski zapowiedział, że obok petycji i tak napisze do Komisji Europejskiej z zapytaniem, czy Polska należycie wdraża dyrektywę środowiskową, co samo w sobie też będzie miało charakter skargi wobec Polski. Sypniewski wskazywał, że prawo ochrony środowiska opiera się na dyrektywie unijnej, ale pamiętajmy, iż powoływane tutaj przepisy są z 2001 roku, zanim Polska przystąpiła do UE.