Radny najpierw grzmiał na podwyżkę dla prezydenta, a potem sam podniósł rękę dla starosty

Radny najpierw grzmiał na podwyżkę dla prezydenta, a potem sam podniósł rękę dla starosty

Skandalem jest to, że podwyżka miałaby obowiązywać wstecz. Mamy koniec sierpnia, a obowiązywałaby ona od 1 stycznia 2026 r. – grzmiał w ubiegłą środę Marcin Wroński z Konfederacji, komentując zamiar podniesienia uposażenia prezydentowi Arkadiuszowi Fajokowi z wyrównaniem od stycznia. Ten sam polityk nie widział już nic złego w podwyżce dla starosty Wiesławy Pawłowskiej, również z wyrównaniem do stycznia.

W poniedziałek podwyżki dostali zarówno prezydent Inowrocławia oraz starosta Wiesława Pawłowska. W przypadku starosty nie jest to duża, bo wyniesie tylko kilkaset złotych. Zgodnie z podjętą uchwałą starosta zarabiać będzie teraz 20.033 zł plus dodatek za wysługę lat.

W przeciwieństwie do krytykowanego przez Wrońskiego zamiaru podniesienia uposażenia prezydenta Fajoka, zamiaru podniesienia uposażenia staroście nie zapowiedziano wcześniej. Stosowny projekt pojawił się dopiero w poniedziałek na sesji, z tego powodu tydzień wcześniej radny Marcin Wroński, gdy krytykował włodarza Inowrocławia, mógł nie mieć świadomości, że sam stanie przed głosowaniem podniesienia uposażenia staroście z wyrównaniem od stycznia. Radny Wroński pomimo uznania wyrównania za 8 miesięcy wstecz za skandaliczne, zagłosował za. Nie minęło wiele czasu, aby musiał swój pogląd zmienić.

Podwyżki dla starosty, która była kosmetyczna,, około 350 zł, więc nie można jej porównywać z kilkukrotnie wyższa podwyżka dla prezydenta miasta. Zagłosowali za nią również niektórzy przedstawiciele opozycji np. PSL, czy Naszych Kujaw. Nie było o co w tym przypadku kopii kruszyć. Co do prezydenta to za złamanie obietnic wyborczych i słabe efekty podwyżka mu się nie należała. Pewnie jakby to było jak w przypadku starosty 350 zł na rękę, to bym się w tej sprawie nie odezwał – broni swojej decyzji radny Wroński.