O tym jak Podogrodzka szkodzi Fajokowi (komentarz)



Inowroclaw

Prezydent Arkadiusz Fajok nie rządzi Inowrocławiem jeszcze nawet 3 lat, ale powoli można odnosić wrażenie, że Inowrocławianie odczuwają zmęczenie władzą. Do takiego odczuwania przyczyni się poniedziałkowa sesja Rady Miejskiej, gdzie z perspektywy politycznej popełniono sporo kardynalnych błędów. Jeżeli prezydent Fajok planuje zabiegać o drugą kadencję, to obóz rządzący miastem powinien z tej sesji wyciągnąć sporo lekcji.

W demokratycznym państwie najgorsze co może spotkać władze to obrazki pokazujące siłową interwencję wobec niezadowolonych obywateli. Zdjęcia i filmy z wyprowadzenia Krzysztofa Pietrzaka z sali obrad przez Straż Miejską obeszły już cały Inowrocław. Wywołało to na tyle duży kryzys wizerunkowy, że prezydent musiał opublikować w mediach społecznościowych nagranie ze swoim oświadczeniem. Psychologicznie utrze się jednak wśród mieszkańców obrazek z wyprowadzania krytyka władzy.

Nie oznacza to, że mieszkaniec przekrzykujący się na początku obrad z przewodniczącą rady, to akceptowalne zachowanie. Nawet jeżeli w takiej okoliczności statut pozwalał poprosić straż miejską o interwencję, to powinno się traktować to jako ostateczność. Samo przekrzykiwanie się nie stanowiło zagrożenia dla bezpieczeństwa. W tej sytuacji lepszym wyjściem było by ogłoszenie przerwy w obradach, aby dać czas na ochłonięcie emocji. Przewodnicząca Ewa Podogrodzka dała się sprowokować i sięgnęła po duży kaliber , przez co Inowrocławianie zobaczyli jak władza siłowo wyprowadza przeciwnika.

Z perspektywy politycznej ma znaczenie też kto został wyprowadzony – Krzysztof Pietrzak to lider ruchu przeciwko budowie spalarni odpadów w Inowrocławiu. Jego działania mogły się przyczynić do tego, że prezydentem miasta nie został przedstawiciel obozu byłego prezydenta Ryszarda Brejzy, ale właśnie Arkadiusz Fajok. W sytuacji, gdy środowiska, które miały udział w zmianie władzy w mieście, stają po drugiej stronie barykady, również powinno być przyczyną niepokoju dla władzy.

Według nowomowy podwyżka nie była podwyżką

Po mocnym początku sesji przewodnicząca Podogrodzka zadbała jak słynny reżyser Alfred Hitchock, aby nie zejść z wysokich emocji. Jakieś pół sesji poświęcone było wynagrodzeniu prezydenta Arkadiusza Fajoka, gdzie niektórzy radni jego podniesienie nazywali wręcz obowiązkiemRadni koalicji stworzyli nawet nowomowę, że nie uchwalają podwyżki – chociaż taki jest praktyczny wymiar – a jedynie regulacje dotyczącą wynagrodzenia. Próbowano odpowiedzialność zrzucać na Radę Ministrów, bo ta w lutym zwiększyła maksymalne stawki wynagrodzeń prezydentów. Samo zwiększenie maksimum nie oznacza jednak, że radni mają obowiązek coś podejmować – mieliby, gdyby prezydent Fajok zarabiał mniej niż 80% maksimum, bo wówczas naruszane byłyby przepisy.

Były też argumenty, że poprzedni prezydent Ryszard Brejza też zarabiał maksimum, a dzisiaj ci co krytykują podwyżkę, wtedy jemu przyznawali maksimum, dzisiejsi krytycy. To mocny argument, aby zarzucić komuś hipokryzję, ale niesie on też pułapkę polityczną – skoro w 2024 roku argumentem za głosowanie na niezwiązanego z tamtym środowiskiem Fajoka była konieczność zmiany standardów, to w poniedziałek Inowrocławianie zobaczyli, że właściwie nic się nie zmieniło. A zwyczaje z czasów brejzowych radni koalicji przytaczali jako warte kontynuowania.

Radni kompletnie zignorowali oburzenie internautów oraz incydent na jednym z portali, który stworzył ankietę, w której zdecydowana większość głosów była przeciwko podnoszeniu uposażenia, ale w pewnym momencie seria botów próbowała zmienić ten wynik i ankietę usunięto. Radni poszli zatem pod prąd wobec oczekiwań społecznych, a mieszkańców najbardziej oburzyło to, że podwyżka obowiązuje od 1 stycznia, czyli działa 8 miesięcy wstecz, na co normalny obywatel nie ma szans. Władza pokazała w poniedziałek, że jej wolno więcej.

Prezydent Arkadiusz Fajok w tej dyskusji nie uczestniczył, co po części jest zrozumiałe, bo dotyczyła jego prywatnego interesu. Nie oznacza to jednak, że musiał siedzieć cicho – gdyby podziękował radnym za inicjatywę i uznanie dodając, iż nie jest to dobry moment do podnoszenia mu uposażenia, to dzisiaj mieszkańcy zamiast mówić o wyprowadzeniu mieszkańców, doceniliby ten gest. Wizerunkowo mógłby być to gamechanger –  w tym wypadku milczenie prezydenta też było głosem.

Trzeba mieć rozsądek i umiar

Ustawodawca przewidział, że wynagrodzenie prezydenta uchwala Rada Miejska, a ta powinna się kierować np. wielkością samorządu, rozmiarem odpowiedzialności, czy ilością obowiązków. W Inowrocławiu spektakularnych inwestycji się obecnie nie realizuje, a mimo to prezydent Fajok zarabia w tym momencie więcej od prezydenta Włocławka Krzysztofa Kukuckiego. Różnica wynosi jedynie kilkaset złotych, ale Włocławek jest większy, a prezydent jest jednocześnie starostą, zatem w ogóle nie ma tutaj porównania odpowiedzialności i ilości obowiązków. Prezydent Włocławka musi dodatkowo odpowiadać m.in. za szkolnictwo wyższe, przychodnie, ma też znacznie większą odpowiedzialność jeżeli chodzi o bezpieczeństwo i zarządzanie kryzysowe.

Włocławianie za te obowiązki płacą tylko jednej osobie, a Inowrocławianie osobno prezydentowi i staroście.