
W czwartek po południu przed stacjami benzynowymi zaczęły się tworzyć kolejki, przez co jeżeli musimy zatankować, będziemy musieli uzbroić się w cierpliwość. Kolejki zobaczymy przed każdą stacją benzynową w Bydgoszczy. Jest to reakcja po ataku Rosji na Ukrainie, Eksperci uspokajają wskazując, że Polska posiada zapasy paliwa na kilka miesięcy.
Reakcja kierowców może trochę przypominać pierwsze reakcje, gdy blisko 2 lata temu w Polsce stwierdzono pierwsze zakażenia wirusem COVID-19, wówczas zaczęło się masowe kupowanie żywności, jak się jednak szybko okazała obawy, że zabraknie żywności nie były uzasadnione.
Dzisiaj usłyszeć można plotkę, że od jutra mogą zostać wprowadzone ograniczenia w sprzedaży paliwa. Nie ma ona jednak oparcia w faktach. Część stacji ograniczyła co prawda ilość paliwa ile może kupić jeden klient, ale spowodowane jest to tym, że właśnie ustawiają się ogromne kolejki przed stacjami i dostawcy nie nadążają z dowożeniem paliwa.
– Dostawy paliw są w pełni zabezpieczone i wszyscy nasi klienci będą obsłużeni. Jesteśmy bezpieczni, bo na przestrzeni ostatnich sześciu lat realizowaliśmy działania zmierzające do dywersyfikacji dostaw surowca – wypowiada się prezes PKN Orlen Daniel Obajtek. W 2013 roku około 98% ropy przetwarzanej w petrochemii w Płocku pochodziło z Rosji, dzisiaj według Obajtka jest to około 50%. Pozostałe 50% pochodzi czy to z państw arabskich, czy także ze Stanów Zjednoczonych.
Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego informuje, że gdyby nawet wszystkie dostawy były wstrzymane, to Polska posiada zapasy ropy na 3 miesiące.
Atak Rosji na Ukraine wywołał jednak wzrost cen ropy, co może przełożyć się na wzrost cen detalicznych paliwa.
Sectetur adipiscing elit. Sed nisi ipsum, aliquet ac vulputate eu, congue nec diam. Mauris ligula metus, tempus eget scelerisque nec, aliquet et risus. Nulla consequat elit vel ipsum pharetra quis tempor metus varius.





