Festiwal Camerimage, który w ostatnich latach organizowany był w Toruniu (wcześniej też w Bydgoszczy i w Łodzi) nie ma ostatnio dobrej prasy. Z jednej strony spór z uznanym architektem o projekt budowy toruńskiego centrum Camerimage, który sprawił ,że ministerstwo wstrzymało środki na drugi etap inwestycji. Teraz dodatkowo sponsor główny od 8 lat grupa Energa wycofuje się z finansowania festiwalu.
Władze Torunia bez problemu znalazły pomysł na rozwiązanie problemu ze sponsorem – same dołożą z miejskiej kasy. O takim zamiarze w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych poinformował prezydent Torunia Paweł Gulewski nazywając to inwestycją. Włodarz Torunia do 2028 roku chce dołożyć ponad 5,5 mln zł, z tego 1,5 mln zł do tegorocznej edycji. Decyzję o takim wsparciu muszą podjąć radni – będzie to głosowane w najbliższy czwartek (30 kwietnia).
Argumentacja jaką prezentuje prezydent Gulewski do przekonania radnych to ocena, że każda edycja Camerimage przynosi miastu ok. 500 mln zł korzyści reklamowych.
W skali trzech lat Toruń będzie dopłacał statystycznie po ponad 1,8 mln zł. W zamian nazwa Torunia ma się pojawić w nazwie festiwalu, tak jak do tej pory było to z Energą. Gdy w 2019 roku dyrektor festiwalu pokłócił się z władzami Bydgoszczy, wówczas bydgoski ratusz zaoferował 1,5 mln zł rocznie w zamian za nazwę miasta w tytule festiwalu. Marek Żydowicz uznał to za obraźliwą propozycję.
Dodatkowe 4 mln zł na ten rok przewidziano w budżecie województwa kujawsko-pomorskiego.

Od 2009 roku związany z lokalnymi mediami. Specjalizuje się w tematach dotyczących infrastruktury, polityki regionalnej oraz funkcjonowaniu samorządów.






