Marszałek dalej unika debaty o uczelniach. Czas gra na jego korzyść

Całbecki

W środę marszałek Piotr Całbecki zapowiedział, że nie weźmie udziału w posiedzeniu Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego, którą chce zwołać wojewoda (czeka on na wskazanie terminu przez marszałka). Najprawdopodobniej to posiedzenie odbędzie się bez przedstawicieli Urzędu Marszałkowskiego, co niewiele wniesie, gdyż ten urząd jest dysponentem środków o które toczy się spór.

Przypomnieć trzeba, że debatę o tym problemie w marcu chciał zorganizować Parlamentarny Zespół Ziemi Bydgoskiej – wszystko było dograne, jedynie marszałek stwierdził,że mu termin nie brakuje. Zespół nadal ma być zainteresowany taką debatą, ale oficjalnie też czeka na wskazanie przez marszałka dogodnego dla niego terminu.

Marszałek nie chce kamer i co chwile zmienia zdanie

– Nie jest nam potrzebna żadna dyskusja na forum dialogu społecznego naszej rady, która byłaby rzekomą drogą w rozstrzygnięciu jakiegoś sporu – stwierdza, cytowany przez Radio PiK, marszałek Piotr Całbecki, który sugeruje, że chce z WRDS to omówić w normalnym trybie, w ramach prezydium. Posiedzenia prezydium charakteryzują tym, że zazwyczaj są zamknięte, czyli odbyłyby się bez udziału opinii publicznej.

Czas w tym wypadku działa na niekorzyść uczelni wyższych, bo spór dotyczy środków unijnych na badania, które mają termin wydatkowania. W środę marszałek zasugerować miał, że rezygnuje z planów budowy nowej siedziby Centrum Czochralskiego w Toruniu, na rzecz powrotu do koncepcji remontów budynków przy ulicy Krasińskiego w Toruniu. Na dzisiaj nie przedstawiono jednak konkretów co z tego ma wynikać dla uczelni – czy przyznane środki unijne na jego rozbudowę będą unieważnione? Tak przedstawiona sprawa w mediach może sugerować, że wycofano się z faworyzacji przy podziale środków europejskich tej instytucji, ale na chwilę obecną nadal jest ona beneficjentem podziału środków w trybie uniemożliwiającym konkurencję.

Marszałek zapowiedział też, że napisze list do Komisji Europejskiej, aby pójść uczelniom na rękę, aby móc zmniejszyć wymagany wkład własny. Problem jednak w tym, że marszałek żongluje rzekomym 40% wkładem własnym, ale do dzisiaj tej tezy w żaden sposób publicznie nie udowodnić, a zapisy programu Fundusze Europejskie dla Kujaw i Pomorza wprost wskazują na dofinansowanie do 80% na publiczną infrastrukturę badawczą. Zatem do końca nie wiadomo po co marszałek chce pisać do Brukseli.

Pewnie byśmy się więcej dowiedzieli po publicznie transmitowanej Wojewódzkiej Radzie Dialogi Społecznego, ale już wiemy, że marszałek w niej nie weźmie udziału.

Uczelnie też się już w tym wszystkim gubią

Spróbowaliśmy dowiedzieć się czegoś więcej o sprawie od uczelni, ich przedstawiciele jednak wprost przyznają, że tak często strona marszałkowska zmienia koncepcje, że oni już nie nadążają. Ostatnia propozycja jaka miała leżeć na stole to zadysponowanie kwoty 30 mln zł do podziału na wszystkie uczelnie, co w praktyce oznaczać mogłoby maksymalnie po 10 mln zł na uczelnie. Mówimy natomiast o puli w działaniu 1.1 powyżej 200 mln zł, zatem byłaby to niewielka cześć.

Urząd Marszałkowski o hałasie też nie chciał debatować

W ubiegłym tygodniu w Białych Błotach obradował parlamentarny zespół w temacie hałasu generowanego przez drogę S10. Był przedstawiciel GDDKiA, naczelnik z Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Warszawie, wicewojewoda, ale Urząd Marszałkowski to posiedzenie zignorował, chociaż ustawowo ma kluczowe kompetencje w tym zakresie.