Polska w europejskiej czołówce jeżeli chodzi o zagrożenia dla pluralizmu mediów

Polska w europejskiej czołówce jeżeli chodzi o zagrożenia dla pluralizmu mediów
Mapa zagrożenia ingerencją polityków w media publiczne / Graf: CMPF

Najbardziej zagrożony pluralizm medialny w krajach Unii Europejskiej jest na Węgrzech (badanie zrealizowano przed wyborami), stopień ryzyka według Europejskiego Centrum na rzecz Pluralizmu i Wolności Mediów oszacowano na aż 74%. Dalej znalazły się Grecja, Bułgaria, Rumunia, Hiszpania i Polska. Badanie CMPF jest realizowane przez naukowców i jest uwzględniane w raporcie o praworządności Komisji Europejskiej.

Poziom ryzyka w Polsce oszacowano na 53% – z Węgrami nie ma porównania, ale mówimy o ryzyku powyżej połowy i klasyfikacji jako zagrożenie średnio wysokie. Najmniejsze ryzyka oszacowano w Niemczech i w Szwecji – po 28%, nieco wyższe ryzyka mają Dania i Holandia.

Największe zagrożenia w Polsce to wpływ polityków na media publiczne – aż 70% ryzyka podobnie jak we Włoszech oraz pluralizm rynku – zagrożenie aż na poziomie 66%, w tym aspekcie najgorsza sytuacja ma miejsce w południowo-wschodniej części UE, gdzie zagrożenia są powyżej 70 i 80% oraz wpływ polityków na media publiczne. W Szwecji i na sąsiedzkiej Litwie to ryzyko wyniosło zaledwie 3%, w Holandii 8%, a w Belgii 15%, w Niemczech niewiele więcej 17%. Największy problem mieli Węgrzy 85%. Naciski polityków ogólnie na rynek to 61% zagrożenia – gdy np. w Niemczech ryzyko oszacowano na zaledwie 3%.

 

W Polsce przyzwyczailiśmy się, że media publiczne należą do władzy

Kluczowym wyzwaniem przed którym stoi nasz kraj jest zbudowanie mechanizmu, w którym kierownictwo mediów publicznych będzie obsadzane w sposób na który w żaden sposób nie będą mieli wpływu politycy. Naciska na to uchwalony przez Parlament Europejski w 2024 roku Europejski Akt Wolności Mediów, który ma być wdrożony do polskiego prawa. Projekt Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego zakłada, że prezesów mediów publicznych wybierać miałyby rady społeczne, w których zakaz zasiadania miałyby osoby należące do partii lub kandydujące w przeszłości w wyborach (z okresem karencji). Również prezesi jeżeli pełnili wcześniej funkcje polityczne musieliby nawet odbyć 10-cio letnią karencję.

Prace legislacyjne toczą się jednak na tyle powoli, że istnieje ryzyko, że w tej kadencji nie uda się ich zakończyć. Natomiast rady programowe TVP i Polskiego Radia w większości są obsadzone działaczami partyjnymi.