Przewrót majowy okiem mieszkańca Bydgoszczy

Przewrót majowy okiem mieszkańca Bydgoszczy

12 maja 1926 roku siłą władzę w kraju przejął Józef Piłsudski – w wyniku walk w Warszawie zginęło 215 żołnierzy i 164 przypadkowych cywilów. Tymi wydarzeniami sprzed równo stu lat mocno żyli Bydgoszczanie. Zrelacjonujmy zatem przebieg przewrotu okiem mieszkającego przy ulicy Cieszkowskiego Edwarda Woyniłłowicza. 14 maja premier Wincenty Witos podał się do dymisji.

Bydgoszczanie o tym, że na moście na Wiśle w Warszawie doszło do walk między siłami lojalnymi wobec Piłsudskiego oraz prorządowymi, dowiedzieli się dopiero 13 maja nad ranem, gdy w oknach wisiały specjalne dodatki do gazet – Na ulicach Warszawy idzie walka bratobójcza i krew się przelewa, jak przed laty w listopadzie w Krakowie – pisał w swoich pamiętnikach Edward Woynniłowicz – W Berlinie i w Moskwie muszą zacierać ręce : ot do czego doszła Polska przy rządach ,,ludowych”.

Autor odwołał się do zamieszek w Krakowie z listopada 1923 roku, które policja siłą stłumiła, w wyniku czego zginęło 15 robotników, 3 cywilów i 14 żołnierzy. Są to oczywiście nieporównywalne wydarzenia ze skalą ponad 300 ofiar w Warszawie, ale z perspektywy Bydgoszczy 13 maja nie można było tego wiedzieć.

15 maja Woyniłłowicz podsumował – Wszystko skończone. Piłsudski zwyciężył, a nasz rząd i nasz prezydent nie poszli za przykładem senatorów rzymskich, zawiniętych w togach i czekających na wejście barbarzyńców na ,,Forum Romanum”, ale cichutko i grzecznie drapnęli w pola. Rząd złożył dymisję w ręce prezydenta, który dymisję przyjął, a sam Wojciechowski złożył swoją dymisję na ręce marszałka Sejmu Rataja. Wszystko w myśli, że zostaną nie odpowiedzialnymi ani przed historią, ani przed Narodem!

W tym wpisie widać pewien żal autora do rządu, iż ten ugiął się przed puczem, którego uczestników nawet sugeruje porównywać do barbarzyńców. Pokazuje to, że w Wielkopolsce i na Pomorzu oczekiwano większego oporu – musimy zresztą pamiętać, że stąd przygotowywane były już oddziały, które miały wspomóc rząd.

Cała ta impreza była od dawna przygotowywana i główną winę należy przypisać Wojciechowskiemu, który dopuścił wpływy i narady Piłsudskiego w Belwederze, następnie mianował Żeligowskiego (piłsudczyka) ministrem wojny i kontrastował wszystkie nominację na wyższe stanowiska stronników Piłsudskiego, tak że dowództwo armii w chwili zamachu, znalazło się w ręku zdrajców Konstytucji i przysięgi wojskowej – pisze z rozgoryczeniem Edward Woyniłłowicz, w tym momencie wprost nazywając uczestników puczu zdrajcami.

We wpisie z 15 maja Woyniłłowicz informuje też, że komunikacja kolejowa Bydgoszczy z Warszawą została przerwana. Pociągi dojeżdżały jedynie do Włocławka.

Urodzony w 1847 roku Edward Woyniłłowicz był właścicielem ziemskim w okolicach dzisiejszej stolicy Białorusi Mińska. W okresie zaboru rosyjskiego angażował się w zachowaniem polskiej kultury na tych terenach, a był postacią szanowną, stąd też zasiadał w rosyjskim parlamencie i przez chwilę pełnił tekę wiceministra rolnictwa. Później jego włości były rabowane przez bolszewików, a w wyniku Traktatu Ryskiego znalazły się w na terenie Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Nowym domem Woyniłłowicza stała się Bydgoszcz, w której również był uznanym obywatelem. Zmarł tutaj w 1928 roku. Początkowo spoczywał na Cmentarzu Starofarnym, ale w 2006 roku jego zwłoki przeniesiono na Białoruś pod ufundowany przez niego kościół św. Szymona i Heleny. Od 2012 jego imię nosi też skwer w Bydgoszczy. Kościół prowadzi postępowanie o ogłoszenie go błogosławionym.