We wrześniu pod Kancelarią Premiera oraz Sejmem RP odbywał się protest mieszkańców powiatu inowrocławskiego z udziałem przedstawicieli samorządów przeciwko wykluczeniu komunikacyjnego Inowrocławia. Protest jednak nie połączył, bo później toczył się spór pomiędzy koalicją i opozycją o to czy można go nazwać apolitycznym. Jego kontynuacja ma miejsce drugi miesiąc w Sejmiku Województwa.
We wrześniu radni Prawa i Sprawiedliwości chcieli, aby Sejmik Województwa przyjął apel wyrażający poparcie dla szybkiej budowy drogi Via Pomerania do Inowrocławia. Przy czym w tej kadencji Sejmik Województwa poparcie dla tej drogi przyjął już w grudniu 2024 roku i to stanowisko nie wpłynęło w żaden sposób na Ministerstwo Infrastruktury. Dlatego los kolejnego będzie podobny. Nie mniej jednak chodzi też o pokazanie opinii publicznej ze strony radnych PiS, iż coś tam wokół tematu robią. Bez wsparcia radnych koalicji we wrześniu projektu nie udało się wprowadzić do porządku obrad.
Klub PiS poszedł za ciosem i skorzystał z regulaminowej możliwości dodania projektu apelu do porządku październikowej sesji, która odbyła się w ubiegłym tygodniu. Podczas obrad w klubu Koalicji Obywatelskiej pojawił się wniosek, aby najpierw temu stanowisku przyjrzała się komisja sejmikowa i dopiero potem może wrócić na kolejną sesję – w praktyce przypada ona dopiero pod koniec listopada. Zważywszy na to, że protest w Warszawie odbył się we wrześniu i także od września znany jest projekt apelu, chęć prac nad nim w komisjach wyrażona dopiero pod koniec października, wygląda jak złośliwość. Ten wniosek sejmik przyjął.
Przewodniczący klubu PiS Marek Gralik odgrażał się, że jeżeli koalicja za bardzo zmodyfikuje ich projekt to radni PiS skorzystają z uprawnień do zwołania nadzwyczajnej sesji Sejmiku Województwa. Zatem szopka polityczna będzie trwać, kosztem realnego problemu Inowrocławia.

Od 2009 roku związany z lokalnymi mediami. Specjalizuje się w tematach dotyczących infrastruktury, polityki regionalnej oraz funkcjonowaniu samorządów.






