Wirtualna Polska zarzuca bydgoskiej prokuraturze naruszenie fundamentalnych zasad demokracji

Wirtualna Polska zarzuca bydgoskiej prokuraturze naruszenie fundamentalnych zasad demokracji
Fot: Alexa from Pixabay

15 marca na portalu wp.pl ukazał się artykuł Michała Janczura o tym jak senator Tomasz Lenz miał z pominięciem procedur wprowadzić swojego syna na zabieg, w rezultacie tego ujawnienia NFZ wszczął śledztwo i ukarał szpital finansowo. Senator będący wieloletnim szefem kujawsko-pomorskiej KO utracił polityczną władzę. Bydgoska prokuratura prowadzi natomiast śledztwo w sprawie jak informacje o tym zdarzeniu wyciekły do mediów.

W wyniku tego śledztwa śledczy zabezpieczyli telefon dyrektora szpitala w Ciechocinku Mariusza Trojanowskiego. Zdaniem redakcji Wirtualnej Polski odbyło się to bez zgody sądu, co miało potwierdzić, że kontaktował się on z redaktorem Janczurą. Redakcja zarzuca, że jest to próba obejścia przepisów zobowiązujących dziennikarzy do ochrony swoich źródeł informacji, tzw. tajemnicy dziennikarskiej – Nie zgadzamy się, by ciężar prokuratorskich zainteresowań przesuwać z wyjaśniania nieprawidłowości na poszukiwanie osób, które mogły pomóc je ujawnić – opisuje na swoich łamach wp.pl – Każdy, kto zastanawia się, czy powiadomić dziennikarza o nadużyciu władzy, zada sobie teraz pytanie, czy państwo go nie namierzy. To pytanie wystarczy, by wiele ważnych spraw nigdy nie ujrzało światła dziennego.

Stanowisko w tej sprawie przedstawiła również bydgoska Prokuratura Okręgowa, która informuje, że trwa wyjaśnianie czy nie doszło do popełnienia przestępstwa w postaci ujawnienia danych medycznych, które powinny podlegać tajemnicy zawodowej lekarza. Prokuratura podkreśla, że nie podejmowała żadnych czynności wobec samego dziennikarza – Celem podjętych czynności było ustalenie, czy doszło do nieuprawnionego ujawnienia danych dotyczących zdrowia pacjenta, a jeżeli tak – kto ponosi za to odpowiedzialność. Czynności te nie były ukierunkowane na pozyskanie informacji o innych źródłach dziennikarskich ani działalności redakcji.

Telefon dyrektora szpitala został zabezpieczony jako potencjalne narzędzie popełnienia przestępstwa.

Przyjrzenie się tej sprawie zapowiedział minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.