W 2021 roku, w czasie daleko idących obostrzeń pandemicznych, w Bydgoszczy wylądowały dwa rządowe samoloty – jednym przyleciał ówczesny premier Mateusz Morawiecki, drugim ówczesny prezydent Andrzej Duda. Obchody Bydgoskiego Marca 1981, w ramach 40. rocznicy odbyły się zatem z dużym rozmachem. Właśnie rozpoczęliśmy rok – decyzją Rady Miasta Bydgoszczy – Bydgoskiego Marca. 45. rocznicę rangą będzie ciężko przebić 40., ale może czas najwyższy zadań pytanie – czy robienie z tego najważniejszego jubileuszu to już nie przesada?
Rok 2021 również był w Bydgoszczy pod patronatem Bydgoskiego Marca 1981. Mamy zatem precedens, że jeden patron dwa razy został patronem roku. Silne emocje Bydgoskiego Marca udzielają się głównie lokalnej klasie politycznej, jeszcze niedawno sporo uczestników tamtego wydarzenia było obecnych w polityce. I przez ponad 40 lat od Bydgoskiego Marca odcinali kupony.
Zafiksowanie Bydgoskim Marcem prowadzi jednak do tego, że nie doczekaliśmy się roków pod patronatem wybitnych postaci dla naszej historii jak dr Jana Biziela, Melchioraw Wierzbickiego, Emila Warmińskiego, Bernarda Ślwiińskiego.
O Bydgoskim Listopadzie mało kto pamięta
W tym roku przypadnie też 70. rocznica Bydgoskiego Listopada 1956 roku. To wydarzenie jest co roku upamiętniane, ale też po macoszemu. Ośrodki władzy do udziału wysyłają jak już co najwyżej zastępców. Tamto wydarzenie jednak odbywało się w znacznie ważniejszym czasie dla Polski, ale tez całej Europy Środkowo-Wschodniej. O Bydgoskim Listopadzie 1956 kilka lat temu mówiono w węgierskim parlamencie, a węgierski historyk Zoltan Veczan mówił o serii zdarzeń rozpoczętych w czerwcu w Poznaniu, przez węgierską rewolucję w październiku, gdzie znalazł się też bydgoski listopad. Ten fragment historii ma zatem też potencjał międzynarodowy. Niestety przez długie lata nie robiono nawet nic, aby zrehabilitować uczestników tamtego zdarzenia skazanych przez PRL-owskie sądy. Dopiero po dobrych 60 latach, tuż przed śmiercią udało się formalnie uniewinnić sprawców spalenia zagłuszarki. Gdy w przypadku Bydgoskiego Marca od dobrych 30 lat przyznawane są medale. Myślę, że teraz uhonorowane mogą być już nawet osoby urodzone po 1989 roku za to, że regularnie w marcu chodzą na uroczystości – bo przecież każdy za bohaterski czyn został już dawno uhonorowany, więc za co mamy honorować teraz jeszcze w 2026 roku?
Rok 1956 historycznie był bardzo ważny, ale ten fragment historii nie budzi specjalnego zainteresowania. Na Węgrzech zakończył się tragicznie, ale w Polsce pojawiła się odwilż i poziom swobód obywatelskich znacznie wzrósł. Owszem to nadal był totalitarny ustrój, ale patrząc na okres bezwzględnego Stalinizmu i masowego skazywania na karę śmierci za bycie w opozycji, to jednak zaczęły się inne czasy. Trudno wyobrazić sobie, aby doszło do przełomów z lat 1980-1981, gdyby nie rok 1956. W roku 1956 coś dla siebie znaleźliby też politycy wywodzący się z PZPR, bowiem pojawienie się Gomułki wynikało z tego, że na skutek wewnętrznych działań system władzy ludowej ewoluował. Oczywiście bez czynnika społecznego jaki chociażby obserwowaliśmy na Wzgórzu Dąbrowskiego w Bydgoszczy, to zapewne nie miałoby miejsca.






