Na jezdniach było wczoraj bezpieczniej niż na chodnikach. Czy samorządowcy rozwiążą ten problem systemowo?

Na jezdniach było wczoraj bezpieczniej niż na chodnikach. Czy samorządowcy rozwiążą ten problem systemowo?

W nocy marznący deszcz przestał padać, a dodatnie temperatury sprawiają, że chodniki powoli topnieją, ale są miejsca gdzie trzeba nadal uważać. W środę sytuacja była jednak taka, że faktycznie jezdnie były bezpieczniejsze od chodników, bowiem poza drogami osiedlowymi problem z oblodzeniem nie występował.

Środowe działania spółdzielni i firm zajmujących się utrzymaniem głównych traktów pieszych były z perspektywy sztuki bez sensu, bo chodniki sypać piaskiem powinno się po ustaniu opadów marznącego deszczu. Jeżeli on nadal pada, to owoce takiej pracy znikają nawet po kilkunastu minutach i wszystko trzeba od nowa. Środa była takim dniem, gdzie marznące opady towarzyszyły nam cały dzień, dlatego zgodnie ze sztuką stosowania tej metody walki z oblodzeniem należało poczekać do godzin nocnych. Przez cały dzień pracownicy odpowiedzialni za utrzymanie kluczowych chodników jednak jeździli, żeby pokazać opinii publicznej, że na ile to możliwe walczy się z oblodzeniem. Jak się dowiadujemy – odbywało się to na polecenie ZDMiKP. Czekanie na ustanie opadów mogłoby wywołać poważne reperkusje wizerunkowe, bo oblodzone chodniki to był temat, którym mieszkańcy w mediach społecznościowych mocno żyli.

Jezdnie nie miały tego problemu

Jeżeli chodzi o utrzymanie jezdni oraz utrzymanie chodników, to stosowane są zupełnie inne standardy walki. Na jezdniach z uwagi na bezpieczeństwo używa się dużych ilości soli, a ta jest bardzo skuteczna. W szczególności gdy temperatury nie spadają zbyt nisko, ale w ostatnich dniach takiej sytuacji nie mieliśmy. Na chodnikach standardem jest piasek, bowiem sól niesie za sobą szereg efektów ubocznych, w tym także jest szkodliwa dla roślinności. Piasek co do zasady sprawdza się, problem pojawia się w takie dni jak środa, czy sytuacje z końca listopada, gdy pojawia się dłuższy opad marznącego deszczu. Obowiązujące w Bydgoszczy standardy zimowego utrzymania nie zakładają jednak w takiej sytuacji wyjątków w postaci możliwości stosowania soli.

Zważywszy na ilości urazów jakie doznają piesi, być może warto jednak się zastanowić nad zmianą taktyki na przyszłość. Bydgoskie standardy ochrony zieleni, które co do zasady zalecają odchodzenie od stosowania soli na chodnikach, nie wykluczają tego w szczególnych wypadkach. Czyli chodzi o to, aby nie nadużywać soli, gdy nie ma takiej potrzeby. W tym sezonie zimowym mówimy na razie o 2-3 takich dniach. Te standardy wskazują co prawda też na potrzebę posprzątania nawierzchni z soli po ustaniu ujemnych temperatur.

Zasad tych nie się skutecznie zmienić z dnia na dzień, bo odpowiedzialni za utrzymanie chodników w praktyce nie dysponują zapasami soli na ten sezon, gdyż od nich wymagano jedynie zapasów piasku.