Lufthansa całkowicie wykreśliła Bydgoszcz z systemu rezerwacyjnego. Trendy europejskie pokazują, że to raczej trwałe

Fot: PLB
Fot: PLB

Pozostawienie przez Lufthansę połączeń z Bydgoszczy do Frankfurtu późną jesienią dawało nadzieje, że po chwilowych perturbacjach związanych wojną na Bliskim Wschodzie za kilka tygodni wrócą na bydgoski pas startowy samoloty niemieckiego przewoźnika. W ostatnich dniach zniknęły jednak także jesienne loty, zatem lotów do Bydgoszczy nie ma już całkowicie w systemie Lufthansy. Eksperci wykazują, że jest trend uciekania z lotnisk regionalnych.

Z perspektywy mieszkańców najgorsze w obecnej sytuacji jest to, że Lufhansa unika jednoznacznych komunikatów. Niemiecki przewoźnik nie odsłania kart i nie przedstawia swoich planów chociażby dla Bydgoszczy. W tej sytuacji potencjalni pasażerowie nie wiedzą co dalej, co może być bardzo frustrujące.

Nas najbardziej interesuje Bydgoszcz, która obok Rzeszowa poszła na pierwszy strzał, ale niemiecki przewoźnik teraz ogranicza loty na znacznie większe polskie lotniska.

Eksperci mówią o końcu pewnego modelu

Loty do Bydgoszczy i Rzeszowa zniknęły wraz z zamknięciem spółki córki Lufthansy City Line. Model biznesowy działał na zasadzie, że dzięki siatce połączeń regionalnych Lufthansa zbierała pasażerów na lotnisku w niemieckim Frankfurcie skąd można było polecieć na cały świat.

Analityk lotniczy Addison Schonland na łamach portalu airinsight.com ocenił, że Lufthansa Group do 2028 roku planuje osiągnąć zysk EBIT na poziomie 2,5 mld euro, do czego konieczne było ograniczenie mniej efektywnych tras na rzecz większego skupienia się w miejscach, które przynoszą największe możliwości zysku. Elementem tego planu było zamknięcie City Line, kryzys paliwowy z powodu wojny na Bliskim Wschodzie sprawił, że zdaniem Schonlanda postanowiono ten plan przyśpiszyć.

Nie jest on osamotniony w ocenie sytuacji. Analityczny portal skift.com w publikacji Gordona Smitha również przyznaje, że City Line było do zamknięcia, a ostatnią sytuację wykorzystano, aby te plany przyśpieszyć.

W mediach zagranicznych pojawiają się oceny, iż wraz z City Line kończy się pewien model lotniczy w Europie. Gdyby tak się miało stać, to jest dla Bydgoszczy ryzykowny trend, bo w podobny sposób funkcjonuje połączenie PLL LOT z Warszawą. Narodowy polski przewoźnik w ten sposób kumuluje pasażerów w swoim hubie na Okęciu.