W przyszłym tygodniu będziemy obchodzić 106. rocznicę powrotu Bydgoszczy do Polski – wydarzenie z perspektywy lokalnej tożsamości bardzo ważne, bo wieńczące pracę wielu pokoleń, którzy walczyli o zachowanie polskiego charakteru tego miasta. Elementem, który miał nam stale przypominać o 100. rocznicy miał być wyjątkowy pomnik na Placu Wolności, ale przez ponad 6 lat nie możemy się w tej sprawie jako społeczność lokalna dogadać.
Ambitne plany były takie, aby pomnik stanął już w 2020 roku w roku 100. rocznicy powrotu Bydgoszczy do Macierzy, ale szybko zostały zweryfikowane, iż dobrze byłoby chociażby wybrać w tamtym roku koncepcję. Rok 2020 był specyficzny na świecie, mocno zmienił nasze życie, dlatego o pomniku zapomniano.
Mijały kolejne lata i temat wyglądał jak porzucony, do momentu gdy zawiązał się oddolny ruch, aby zbudować pomnik Ignacego Jana Paderewskiego. Gdy przedstawiciele tej inicjatywy zaczęli opowiadać o niej na Radzie Miasta, to wówczas radni się obudzili i pojawiło się multum koncepcji – może uczcić jakąś kobietę?, a może dodać jeszcze Józefa Piłsudskiego? Może Witosa? A może najlepszy byłby orzeł? Stare polskie przysłowie mówi gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść – coś takiego właśnie się tutaj zadziało. W ubiegłym roku prezydenta powołał specjalny zespół ds. pomnika, który miał wypracować jakieś rozwiązanie. Był plan ogłoszenia do końca sierpnia konkursu na koncepcję pomnika, ale do dzisiaj to nie nastąpiło.
Od 100. rocznicy powrotu Bydgoszczy do Polski za kilka dni minie 6 lat i być może faktycznie nas to przerosło. Może tej inicjatywy na 150. rocznicę podejmą się przyszłe pokolenia i będą wstanie się bez problemu dogadać.






