Prezes Miejskich Wodociągów i Kanalizacji na środowej sesji Rady Miasta zachowywał się przede wszystkim jak rasowy prawnik, potem w części przekazów medialnych wręcz doszło do próby zlinczowania ich poprzez sugestie, które mogą niektórzy odebrać jak próbę ,,wyłudzenia” pieniędzy na remont, wykorzystując to, że prowadzone są prace wodociągowe – głównie z powodu pobieżnego zbadania sprawy. Co to jednak świadczy o nas jako o wspólnocie samorządowej? Czy pomaga w jej budowaniu, czy raczej wywoływać będzie coraz większą wzajemną nieufność?
Prezes MWiK Stanisław Drzewiecki w moim odczuciu kierował się tzw. procesową ostrożnością. Jak pojawia się wezwanie do usunięcia naruszenia dóbr osobistych, to w sytuacji gdy druga strona nie udowadnia, iż faktycznie doszło do ich naruszenia, to wskazuje się, iż najlepszą taktyką jest podkreślanie, że nie wykazano tego naruszenia. W przypadku problematyki budowlanej nie jest tak łatwo udowodnić korelacji inwestycji z pękaniami, dlatego prezes Drzewiecki twierdząc, że w żaden sposób nie udowodniono tej korelacji, stwierdzał fakt. Tylko czy sesja Rady Miasta powinna być traktowana jak sala sądowa? Czy jednak bardziej powinna skupiać się na tworzeniu wspólnotowości i ostrożność procesowa powinna ustąpić miejsca empatii?

Poszedł przekaz o elewacji, ale o nią nikt się nie upominał
Prezes Drzewiecki sporo uwagi w swoim wystąpieniu poświecił elewacji kamienicy przy ulicy Wileńskiej 9. Pokazał ostatnio wykonane zdjęcia oraz sprzed dłuższego okresu, tym samym udowadniając, że spękania były już wcześniej. Ten argument pojawił się w wielu przekazach medialnych, w tym treści utworzonych przez urzędników udających dziennikarzy. Z tego przekazu może wynikać, że mieszkańcy coś kręcą, być może chcą uzyskać odszkodowanie, aby dzięki temu wyremontować sobie tę elewację. Efekt był taki, że doszło do pewnego linczu medialnego.
Podnoszę tę kwestię, bo gdy byłem oglądać osobiście tę kamienicę 7 lutego, to prezentujący wspólnotę Paweł Dobrzykowski przy okazji nagrań na zewnątrz pokazał mi spękania, ale dodał, że to stare uszkodzenia, bo mieszkańcy dopiero myślą o remoncie elewacji. Trzeba dodać, że obecna na środowej sesji Rady Miasta w korytarzu (bo program nie przewidział wystąpienia mieszkańców) również to wyjaśniła. Ten wątek wydaje się zatem w tej sprawie nieistotny, ale jak się okazało stał się kluczowym.

Co ta sytuacja nam pokazuje?
W tej sytuacji co mieszkańcy Wileńskiej mógł się znaleźć każdy z nas. Na dzisiaj to wygląda tak, że w kilku mieszkaniach pojawiły się spękania, w tym jak mi tłumaczono niektórych jakieś ledwo 6 miesięcy po remoncie. Klatkę schodową, która delikatnie zaczęła pękać mieszkańcy wyremontowali zaledwie w grudniu na kredyt za kwotę ok. 400 tys. zł. W tej sytuacji nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności, dlatego mieszkańcy żyją w niepewności, czy ktoś im to zrekompensuje, czy zostaną z tym sami. Prawdopodobny scenariusz jest taki, że przedstawią oni roszczenie i kolejne 3-4 lata będzie toczony o to spór sądowy z wykonawcą?
MWiK podkreśla w swoich stanowiskach, że póki co mieszkańcy nie udowodnili wpływu spękań. Na czym jednak polega takie udowodnienie? Wpływ musiałby stwierdzić ekspert posiadający uprawnienia i wiedzę, a to są już koszty które mieszkańcy musieliby pokryć.






