Przed wyborami obiecano pociągi z Bydgoszczy do Kcyni (raport)

Przed wyborami obiecano pociągi z Bydgoszczy do Kcyni (raport)

Przekaz medialny na temat planów reaktywacji pociągów do Kcyni opiera się w regionie o przedruki komunikatów prasowych reklamujących to jako sukces władz województwa. Z tego też powodu pod adresem Portalu Kujawskiego, gdzie pamiętając co było obiecywane przez polityków, podchodzimy do sprawy bardziej krytycznie, padają nawet zarzuty o brak rzetelności. Czym dalej od władz województwa – np. na portalach branżowych – tym głosów krytycznych już więcej. Portal rynek-kolejowy.pl wprost nazywa ofertę przewozów ,,ubogą”. Z uwagi na znaczenie społeczne sprawy, chciałbym dokładnie przedstawić kluczowe elementy.

Gdy mowa jest o tym co kto obiecał, to zawsze istnieje ryzyko, iż będzie to dyskusja na zasadzie słowo przeciwko słowu. Na szczęście w takich sytuacjach możemy się odwoływać do dokumentów strategicznych. W tym wypadku będzie to ,,Strategia Rozwoju Województwa 2030” uchwalona pod koniec 2020 roku. Tam się pojawia cel strategiczny nazwany: Odbudowa połączenia Bydgoszcz – Kcynia – granica województwa. Dalej szczegółowo jest opisane, że w tym celu konieczna jest rewitalizacja linii 356 i 281.

Uruchomienie pociągów w relacji Wągrowiec – Kcynia – Nakło nad Notecią trudno nazwać ,,odbudową połączenia Bydgoszcz – Kcynia”. W lipcu 2023 roku marszałek Piotr Całbecki odpowiadając na interpelacje radnego Michała Krzemkowskiego wprost wskazuje na potrzebę ujęcia ciągu komunikacyjnego Bydgoszcz – Kcynia.

Przyczyną traktowanie sprawy po macoszemu

Obietnica zrewitalizowana szlaku Bydgoszcz – Kcynia pojawia się w planach inwestycyjnych od mniej więcej 2013 roku. Zwrot Bydgoszcz – Kcynia, bez podawania dokładnej trasy (czy przez Nakło czy przez Szubin) miał dać elastyki. W 2013 roku ten projekt był na liście rezerwowej programu kolejowego finansowanego ze środków unijnych z Regionalnego Programu Operacyjnego. Priorytetem był tam ciąg Toruń – Grudziądz. Plany były ambitne bo mówiły o modernizacji ponad 150 km torów, skończyło się na niecałych 17 km. Kcynia z uwagi na bycie na liście rezerwowej nie miała szans się załapać.

Na lata 2021-2028 Województwo Kujawsko-Pomorskie nie przewidziało żadnych środków na inwestycje kolejowe. To, że kończą się prace remontowe pomiędzy Kcynią i Nakłem nad Notecią wynika z tego, że środki na remont znalazły PKP PLK.

Wystarczy teraz uruchomić pociągi i przykleić się do zasług PKP

Z tym jest jednak też problem, bo Województwo Kujawsko-Pomorskie nie ma wolnego taboru spalinowego pod nową trasę. Unia Europejska z uwagi na gorsze parametry ekologiczne pociągów z dieslem niechętnie dofinansowuje ich zakup. Diesli brakuje w całej Polsce, dlatego część województw kupuje używane składy, które mogą jeździć jeszcze po nawet kilkanaście lat. W kujawsko-pomorskim od 2020 roku, mając świadomość, że w strategii zaplanowano uruchomienie ciągu Bydgoszcz – Kcynia do 2030 roku, nie kupiło taboru. Patrząc na transakcję innych województw – za koszt organizacji trzydniowych Mistrzostwa Świata w Toruniu można by kupić dwa szynobusy używane, które na trasie Bydgoszcz – Nakło – Kcynia – Gołańcz mogłyby zapewnić po kilkanaście rotacji dziennie.

To są jednak decyzje polityczne. Problem uruchomienia pociągów po remontowanych obecnie torach rozwiązano przerzucając to zadanie na Województwo Wielkopolskie za pośrednictwem Kolei Wielkopolskich, które biorą wszystko organizacyjnie na siebie, a Województwo Kujawsko-Pomorskie musi dołożyć ok. 5 mln zł rocznie. Nie udało nam się dowiedzieć czy Województwo Wielkopolskie byłoby zainteresowane za większą dopłatą dojeżdżaniem do Bydgoszczy, natomiast na łamach rynek-kolejowy.pl dyrektor w kujawsko-pomorskim Urzędzie Marszałkowskim przyznał, że nie są potrzebne kolejne pociągi na odcinku Nakło – Bydgoszczy (w kontekście trasowanych już z Kcyni).

Ciechocinek dla Torunia ważniejszy

Przed rokiem Urząd Marszałkowski głośno chwalił się uruchomieniem pociągów z Ciechocinka do Torunia (swego czasu obiecywano nawet do Bydgoszczy, ale to się nie udało do dzisiaj). Skoro znacznie większa Bydgoszcz ma się zadowolić skomunikowaniem z Kcynią poprzez przesiadkę w Nakle nad Notecią, to dlaczego Toruniowi nie wystarczy przesiadka w Aleksandrowie Kujawskim?

Kilka dni temu na łamach rynek-kolejowy.pl przedstawiciel Urzędu Marszałkowskiego tłumaczył, że natężenie pociągów na trasie Bydgoszcz – Nakło jest tak duże, że nie widzi się potrzeby uruchomiania dodatkowych, które jechałyby do Kcyni. Na odcinku Toruń – Aleksandrów Kujawski to natężenie jest jeszcze większe. Nie chodzi o to, aby wypominać pociągi bezpośrednie do Ciechocinka, ale widać pewną dysproporcję w logice.

Mamy kolejną obietnice na lata odłożoną w czasie

Po tym jak potwierdzono, że nie będzie bezpośrednich pociągów z Bydgoszczy do Kcyni, pracownicy Urzędu Marszałkowskiego przedstawili wizję skomunikowania tych ośrodków przez Szubin. Koszt samego remontu linii kolejowej, z uwagi na jej fatalny stan pomiędzy Szubinem – Kcynią (całkowicie zamknięta dla ruchu) oszacowano na 0,5 mld zł. Województwo w najbliższych latach na ten cel nie zabezpieczyło żadnych środków, pojawia się jedynie oczekiwanie, że PKP PLK znajdzie inne środki. Mówimy jednak o znacznie większym koszcie niż dla odcinka Kcynia – Nakło. Patrząc realnie na inne zapóźnienia inwestycyjne na kolei szybciej niż przed 2035 rokiem w tej sprawie raczej się nic nie wydarzy.

Publicznie próbuje się natomiast na brak bezpośrednich pociągów z Kcyni do Bydgoszczy, odpowiadać, że jest plan aby jeździły one przez Szubin. W nie określonej przyszłości, bo Urząd Marszałkowski unika jakichkolwiek deklaracji co do terminów.