Czy stać nas na wyższą kulturę polityczną w samorządach niższego szczebla?

Czy stać nas na wyższą kulturę polityczną w samorządach niższego szczebla?

W ubiegłym tygodniu w debacie nad wotum zaufania dla prezydenta Bydgoszczy radny Wojciech Bielawa zarzucił środowisku prezydenta, że w czteroosobowym prezydium Rady Miasta nie znajduje się żaden przedstawiciel opozycji. Z perspektywy podstawowej kultury politycznej Bielawa ma rację. Problem leży jednak w tym, że koledzy jego środowiska polityczne w Inowrocławiu pokazali, że można dokręcić opozycję jeszcze bardziej.

Będąca w Bydgoszczy w opozycji Bydgoska Prawica na tle radnych opozycji z miasta Inowrocławia oraz powiatu inowrocławskiego może mówić o bardzo dobrej sytuacji. Nie mają co prawda swojego przedstawiciela w prezydium, ale to ich przedstawiciel zgodnie z dobrym obyczajem stoi na czele Komisji Rewizyjnej, której zadaniem jest badanie potencjalnych nieprawidłowości w ratuszu i jednostkach podległych. Każdy radny Bydgoskiej Prawicy jest też co najmniej wiceprzewodniczącym jakiejś komisji merytorycznej, co niesie dodatki finansowe do uposażenia.

Można oczekiwać więcej, ale…

W Radzie Miejskiej Inowrocławia, gdzie współrządzi Prawo i Sprawiedliwość, opozycja nie może liczyć nawet na funkcję szefa Komisji Rewizyjnej. Przewodniczący innych komisji również są zdominowani przez koalicję. Podobnie wygląda sytuacja w Radzie Powiatu.

Bydgoska Prawica gdy to jest niewygodne lubi podkreślać, że z Prawem i Sprawiedliwością nie ma nic wspólnego, chociaż trudno uznać, że lider tego komitetu poseł Łukasz Schreiber nie ma nic wspólnego z tą partią. W klubie radnych BP zasiada chociażby szefowa miejskich struktur PiS, a część radnych widnieje jako asystenci społeczni posła PiS. Z tego powodu trudno, aby mieli oni pretensje w słusznym założeniu, skoro środowisko PiS po sąsiedzku zagrało z opozycją va bank.

torty
Więcej informacji po kliknięciu w link

Czy stać nas na wyższą kulturę polityczną?

To pytanie powinno być adresowane głównie do samorządowców, bo to oni podejmują w tych kwestiach decyzje. I to ich refleksja mogłaby przełamać ten stan rzeczy.

Jak spojrzymy na genezę, to w Bydgoszczy dobre obyczaje złamano w 2006 roku, gdy ówczesna koalicja PO-PiS z prezydentem Dombrowiczem postanowiła wygryźć SLD. Od 2010 roku jest to wypominane, dlatego systematycznie ,,za karę” nie ma przedstawiciela PiS-u w prezydium. Karanie przez dobre 16 lat może mieć już jednak znamiona politykierstwa.

W przypadku Inowrocławia nie dopuszczenie opozycji do kierowania Komisją Rewizyjną to wynalazek tych co dzisiaj są w opozycji, czyli środowiska KO i byłego prezydenta Ryszarda Brejzy. Nowa większość z udziałem PiS-u, nie wykorzystała sytuacji aby pokazać, że reprezentuje wyższy poziom kultury politycznej i postanowiła 1:1 tamto rozwiązanie przejąć.

Na koniec warto wspomnieć o Sejmiku Województwa, gdzie co prawda przewodniczącego Komisji Rewizyjnej opozycji gwarantuje ustawa, ale tam ze zwyczaju, iż w prezydium zasiada jeden przedstawiciel opozycji nie zrezygnowano do dzisiaj.