Inowrocławski tygiel polityczny

Inowrocławski tygiel polityczny
Fot: Ki24.info

Inowrocławski samorząd jest chyba w ostatnim czasie najbardziej ciekawym politycznie. W ostatnich dwóch tygodniach byliśmy świadkami gorącego sporu pomiędzy radnym powiatowym Leszkiem Sienkiewiczem i prezydentem Arkadiuszem Fajokiem. Do tego zaczęły wyciekać nagrane rozmowy działaczy prawicy, które pokazują, iż wewnętrznie w inowrocławskim PiS są tarcia.

Z klasycznego punktu widzenia radny Sienkiewicz atakując prezydenta miasta mógłby zostać skazany na alienację przez środowiska, które współrządzą z prezydentem Inowrocławiem. Problem polega jednak na tym, że nie bardzo można wytknąć go palcami, podobnie jak radnego Marcina Wrońskiego, który związał się z Konfederacją, bo bez nich może paść koalicja w powiecie. Coraz bardziej wygląda to tak, że coraz mniej się wszyscy lubią, ale w pewnym sensie są od siebie uzależnieni.

Inowrocław stał się bastionem prawicy, a ta dzieli się na frakcje

W ubiegłym tygodniu na jednej z grup na Facebook-u opublikowano nagranie jednego z polityków prawicy – w cywilizowanym świecie tym nagraniem powinna zająć się prokuratura sprawdzając, czy nie doszło do czynu zabronionego w postaci nagrywania kogoś bez jego zgody oraz także zbadać wątek czy była próba zatrudnienia polityka prawicy na stanowisku dyrektora DPS pod Gniewkowem, czy nie doszło w ich wypadku do nadużycia uprawnień? Jaki był w tym udział pani starosty? Z kilku źródeł wiem, że jest też drugie nagranie, w którym obrażany ma być prezydent.

Ujawnione nagranie potwierdza to co słyszę od kilku miesięcy od różnych działaczy – narzekanie na koalicję w powiecie, iż z perspektywy Prawa i Sprawiedliwości jest ona niekorzystna, ale zawarto ją dla korzyści wąskiego grona ludzi. Chodzi oczywiście o odbiór wewnątrz obozu prawicowego. Politycznie najmocniejszy jest wątek z DPS, gdzie osoba która miała być w nim zatrudniona wprost twierdzi, że ostatecznie zablokował to przewodniczący Rady Powiatu Marek Knop. Te wypowiedzi to swego rodzaju wyartykułowanie, że wewnątrz inowrocławskiego PiS są frakcje, które potrafią sobie rzucać nawet kłody pod nogi.

Mapa drogowa, czyli kto z kim?

W przypadku Inowrocławia możemy mówić o dwóch głównych obozach w PiS. Co wydaje się ciekawe, zazwyczaj takie frakcje tworzą posłowie, a w tym wypadku można odnieść wrażenie, że z uwagi na ich mniejszą aktywność w Inowrocławiu, ukonstytuowały się one jakby bez nich. Główna frakcja, którą reprezentować miał nagrany polityk, związana jest z dawną Solidarną Polską, czyli naturalnym liderem jest tutaj Ireneusz Stachowiak. Ta frakcja jest blisko też prezydenta Fajoka oraz burmistrza Kruszwicy, byłego wojewody Mikołaja Bogdanowicza. W ostatnim czasie ich znakiem rozpoznawczym jest zachwalanie marszałka województwa z KO.

Liderem drugiego obozu jest Marek Knop, którego pozycja w PiS opiera się na tym, że posiada spory majątek z działalności gospodarczej. Trudno jednak wprost określić kto jest jego stronnikiem, sporo działaczy PiS w powiecie stara się unikać określania po jednej lub drugiej stronie, licząc na to, że z czasem problem zaniknie.

W praktyce jednak spór radnego Sienkiewicza z prezydentem staje się elementem rywalizacji frakcji, chociaż radny z PiS-em nie ma nic wspólnego. Zanim radny Sienkiewicz zaatakował prezydenta, uderzał w dawną Solidarną Polskę, natomiast utrzymanie koalicji w powiecie do czego Sienkiewicz jest potrzebny leży głównie w interesie frakcji Knopa.