We wtorek Komisja Samorządności i Bezpieczeństwa Publicznego nie znalazła podstaw do wygaszenia mandatu radnej Katarzyny Zaczek. Do czerwca związana była ona z Bydgoską Prawicą, natomiast o wygaszenie jej mandatu wniósł inny z kandydatów tego komitetu Adam Goździewski. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie Rada Miasta.
Adam Goździewski zarzucił, że radna ma niską frekwencję na głosowaniach (powołując się m.in. na nasz system Demokrates) – na chwilę obecną nie przekracza ona 30%. Drugim zarzutem było podejrzenie, że radna nie mieszka w Bydgoszczy, przez co mogła utracić prawo do wybieralności, co oznaczałoby utratę mandatu. Kilka dni po zgłoszeniu tego wniosku radna Zaczek ogłosiła odejście z klubu Bydgoskiej Prawicy, przez co ma status radnej niezrzeszonej. Radna tłumaczyła nieobecności poważnymi problemami zdrowotnymi.
Przewodnicząca Rady Miasta o zbadanie sprawy wniosła do Komisji Samorządności i Bezpieczeństwa, która wystąpiła Komisja wniosła do prezydenta o sprawdzenie, czy radna figuruje w Centralnym Rejestrze Wyborców jako mieszkanka Bydgoszczy, co też zostało potwierdzone. Z tego powodu niemal cała komisja uznała, że nie ma podstaw, aby wygasić mandat radnej Katarzyny Zaczek. Projektu stanowiska nie poparł jedynie kandydujący również z listy Bydgoskiej Prawicy radny Bogdan Dzakanowski.
Stanowisko komisji trafi na sesję plenarną Rady Miasta, gdzie radni w pełnym składzie podejmą ostateczną decyzję co do radnej. Jeżeli wnioskodawca udowodni, że Rada Miasta nie kieruje się prawem, będzie mógł zaskarżyć odmowę wygaszenia mandatu do wojewody oczekując wydania zarządzania zastępczego.

Od 2009 roku związany z lokalnymi mediami. Specjalizuje się w tematach dotyczących infrastruktury, polityki regionalnej oraz funkcjonowaniu samorządów.




