W maju Rada Miasta zaapelowała do marszałka o uruchomienie pociągów bezpośrednich z Kcyni do Bydgoszczy tłumacząc to potrzebami obszaru metropolitalnego. Do dzisiaj nie ma odpowiedzi Urzędu Marszałkowskiego, który stosuje politykę faktów dokonanych. Radny Jarosław Wenderlich na drodze interpelacji radnego chce, aby marszałek do tych pism się odniósł, a najstarsza zaległość korespondencyjna sięga 2024 roku.
Miasto Bydgoszcz to największy samorząd gminny i powiatowy w województwie, stąd też lekceważenie apeli, poprzez pozostawianie ich bez odpowiedzi nie wygląda najlepiej. Pokazując przy tym trudne relacje pomiędzy Bydgoszczą i samorządem wojewódzkim.
Prawie najstarsza interpelacja Wenderlicha dotyczy apelu Rady Miasta Bydgoszczy z listopada 2024 roku w sprawie potrzeby pilnego utworzenia regionalnej placówki opiekuńczo-terapeutycznej. Marszałek województwa pomimo upływu prawie 2 lat nie znalazł jeszcze czasu, aby odnieść się do sygnalizowanego przez bydgoski samorząd problemu. Teraz w ciągu 14 dni musi się odnieść do interpelacji radnego.
To jeden z wielu apeli Rady Miasta bez odpowiedzi – we wrześniu 2024 roku bydgoscy samorządowcy zasugerowali w apelu, aby Wojewódzki Ośrodek Medycyny Pracy w Bydgoszczy, zamiast konsolidowania go w toruńskim ośrodku, przejęła Politechnika Bydgoska. Ten apel ponad 2 lata nie ma odpowiedzi. Dzisiejsza odpowiedź i tak wiele nie wniesie, bo Samorząd Województwa przez ten okres zastosował metodę faktów dokonanych.
Przy tych apelach majowe stanowisko o kolei do Kcyni jest dość świeże, ale tutaj Urząd Marszałkowski nie oglądając się na ten głos i tak wdraża swoje. Od grudnia pociągi z Kcyni dojadą jedynie do Wągrowca i Nakła nad Notecią, a jak pokazuje wstępny rozkład jazdy nie będzie specjalnie atrakcyjnych przesiadek w Nakle na Bydgoszcz.

Od 2009 roku związany z lokalnymi mediami. Specjalizuje się w tematach dotyczących infrastruktury, polityki regionalnej oraz funkcjonowaniu samorządów.






