We wtorek lokalni politycy Rozwoju Plus, czyli formacji byłego premiera Mateusza Morawieckiego, zwołali konferencję prasową na której atakowali obecny rząd za niekorzystną dla Bydgoszczy koncepcje kolei dużych prędkości. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby zaproponowali jako politycy lepsze rozwiązanie, w tym wypadku byłoby to jednak trudne, bo musieliby się odciąć od swojego projektu (szprych), które również można uznać za niekorzystne. Po części udało im się jednak osiągnąć swój cel, bo media w większości, bez zweryfikowania tych kwestii, podały dalej ich narracje.
Z uwagi na to, że zadałem polemiczne pytania uważam, że w interesie publicznym należy tę kwestię wyjaśnić, ale zacznę od nawiązania do kwestii politycznych, które zdominowały wypowiedzi o szybkiej kolei Rozwoju Plus. Radny Wojciech Bielawa zarzucał, że politycy z Bydgoszczy obozu rządzącego nie są wstanie się przebić – Prezydent Rafał Bruski i wojewoda Michał Sztybel interweniują w tej sprawie, ale na jakim poziomie są te interwencje. Wojewoda pisze do wiceministra Malepszaka, ten odpisuje, że kształt nowych inwestycji kolejowych pozostanie bez zmian i nie ujawnia szczegółowych dokumentów.
Dostało się też wicepremierom Krzysztofowi Gawkoskiemu i Radosławowi Sikorskiemu, że ich głosy się nie przebiły. Radny nawet nawiązał do działań niektórych posłów KO, którzy również sugerowali niezadowolenie z koncepcji Zintegrowanej Sieci Kolejowej. To jest oczywiście ocena polityczna, która jest świętym prawem radnego opozycji, ale sam radny stwierdza fakt, że prezydent, wojewoda, czy posłowie KO działają. Idąc nawet trochę pod prąd ze swoim rządem. Jak spojrzymy na czasy, gdy premierem był Mateusz Morawiecki to już takich głosów krytycznych ze strony polityków PiS nie było. A przecież obecny na wtorkowej konferencji poseł Łukasz Schreiber, był bliskim współpracownikiem premiera, nie jest też tajemnicą, że miał bardzo dobre relacje z ministrem od szprych Marcinem Horałą. Wtedy nawet lokalni posłowie PiS bronili jak świętego Grala koncepcji, gdzie z Bydgoszczy do szybkiej kolei musielibyśmy jeździć do Włocławka.
Obecny wojewoda dość szybko po ogłoszeniu koncepcji Zintegrowanej Sieci Kolejowej, pomimo budowania propagandy sukcesu tej koncepcji przez Koalicję Obywatelską także lokalnie, wsparł inicjatywę ,,Unisławskiego Y”, która zrodziła się w kręgach eksperckich. Co trzeba wojewodzie przyznać, że regularnie spotyka się z bydgoskimi ekspertami, w przeciwieństwie do jego poprzednika Mikołaja Bogdanowicza, który bardziej był otwarty na towarzyskie kontakty z marszałkiem województwa.
Nowy rząd kontynuuje filozofię poprzedniego
Wstęp polityczny był konieczny też z tego powodu, iż skoro politycy Rozwoju Plus tak bronili za czasów rządów PiS koncepcji nazwijmy ją ,,ministra Horały”, to dzisiaj trudno będzie zrobić im krok do tyłu. Na ten moment Rozwój Plus jako alternatywę dla ZSK, którą możemy przypisać politycznie ministrowi Malepszakowi, oferuje koncepcję Horały. Dokonajmy zatem ich merytorycznego porównania.
Według grafik promujących autorstwa rządu PiS z Bydgoszczy do Warszawy szprychami mieliśmy dojechać w około 2 godziny, obecna koncepcja mówi o 100 minutach, czyli mamy 40 minut oszczędności. Oczywiście to tylko grafiki, a rzeczywistość może okazać się inna, ale patrząc chociażby na to, ja nie miałbym odwagi napisać, że ZSK jest gorszym rozwiązaniem dla Bydgoszczy.
Żeby dyskutować o koncepcjach warto spojrzeć na grafikę jaką opublikowałem w środę na Portalu Kujawskim, gdzie przedstawiam brane pod uwagę scenariusze.

Dzisiejszy Rozwój Plus promował najpierw wariant W1, czyli dzisiejszą linią nr 18 przez Włocławek i Toruń. Na potrzeby debaty publicznej nazywano to nawet szprychą, ale oficjalne grafiki wprost pokazywały, że czas przejazdu między Bydgoszczą i Włoclawkiem skróci się zaledwie o mniej niż 10 minut, co po części uzyskać można było eliminując postój w Solcu Kujawskim (co małym druczkiem wskazywano na grafikach rządu Morawieckiego). Głosy niezadowolenia z Bydgoszczy i z Torunia sprawiły, że minister Marcin Horała zaczął rozważać jeszcze inny wariant, aby skierować pociągi z Lipna na Toruń, na czym Toruń zyskałby znacznie, bo pociągi przejeżdżałyby przez całe miasto w osi północ-południe. Tę koncepcję dopracowano już w ostatnich latach planistycznie, czyli po zmianie rządu, planując odbicie na północ od Kikołu.
ZSK proponuje przesunięcie CMK Północ, czyli dawnej szprychy bliżej Torunia, ale również jak przyjrzymy się czasom przejazdów, pociągi z Warszawy i Portu Polska/CPK do Trójmiasta ominą Toruń. Mamy zatem kontynuację idei traktowania województwa kujawsko-pomorskiego jako tranzytowego. Podobnie jak u Horały pociągi z Bydgoszczy do Warszawy jeździłyby przez Toruń, jedynie to, że na CMK Północ na 350 km/h odbijałyby pod Toruniem, a nie Włocławkiem lub w Lipnie. W praktyce wizja Horały i Malepszaka są dość podobne.
Bydgoszcz dzisiaj potrzebuje porozumienia ponad podziałami
Pozwoliłem sobie napisać ten komentarz po wtorkowej konferencji, bo oprócz elementarnej sprawiedliwości, na takiej demagogi najwięcej straci Bydgoszcz. Bydgoszczanie mają argumenty, aby czuć się niezadowoleni koncepcjami, które rozważają rządzący i oczekiwać od swoich reprezentantów skutecznego działania ponad podziałami. Również jest tutaj miejsce na krytykę, ale musi być ona konstruktywna. Jeżeli ktoś chce wykorzystać tylko to, że wielu Bydgoszczan wizję ZSK ocenia negatywnie, ale nie ma do zaproponowania nic lepszego (lub jak w tym wypadku to samo), kurczowo się trzymając wizji którą Bydgoszczanie też krytykowali, to jakby nie traktował ich do końca poważnie. Liczenie na to, że media natomiast skupią się na dokładnym powieleniu tego przekazu, bez zweryfikowania tego, jest ich instrumentalnym traktowaniem.
W dobie coraz bardziej obecnej w internecie AI oraz social mediów, powielanie 1 do 1 co kto powiedział na konferencji to z perspektywy redakcji strata czasu i zasobów. Szkoda czasu na ściganie się w podobnych przekazach jakie opublikują zwołujący konferencję na swoich social mediach, czy w rolkach.

Od 2009 roku związany z lokalnymi mediami. Specjalizuje się w tematach dotyczących infrastruktury, polityki regionalnej oraz funkcjonowaniu samorządów.






