Od 2027 roku podatek od nieruchomości wzrośnie w Inowrocławiu o 2,7%, co przynieść ma prawie 1,2 mln zł dodatkowego dochodu dla miasta. Sprawa by nie budziła zapewne większych kontrowersji, bo co roku był on podnoszony od kilku kadencji, gdyby nie to, że prezydent Arkadiusz Fajok w wyborach w 2024 roku deklarował, że ten podatek nie tylko nie będzie podnoszony, ale zostanie obniżony.
Zarzuty nawiązujące do tej obietnicy prezydenta już przed sesją kierowała opozycja. Prezydent Arkadiusz Fajok przyznał, że sytuacja się zmieniła i dzisiaj odpowiedzialność wymaga dbania o finanse miasta. Włodarz Inowrocławia wyraził przy tym ocenę, że przejął miasto od poprzedników w gorszym stanie niż prognozował, dlatego dodatkowe środki będą potrzebne.
Radni Prawa i Sprawiedliwości, którzy też często wyrażają sprzeciw przeciwko podnoszeniu podatków, w tym wypadku uznali ich podniesienie za konieczność z uwagi na sytuację budżetu państwa. Padł nawet głos, że Polska może zbankrutować jak Grecja kilka lat temu. Wysokie zadłużenie Polski ma być dla nich argumentem, iż niepewne mają być rzekomo finanse samorządów, dlatego podniesienie podatku od nieruchomości ma zabezpieczyć miasto.
Podwyżkę podatku od nieruchomości od 2027 roku o 2,7% przegłosowano 13 głosami koalicji za i 9 opozycji przeciw.

Od 2009 roku związany z lokalnymi mediami. Specjalizuje się w tematach dotyczących infrastruktury, polityki regionalnej oraz funkcjonowaniu samorządów.






