Przed radnymi ogromna odpowiedzialność. Chcąc nie chcąc będą w środę lobbystami

Przed radnymi ogromna odpowiedzialność. Chcąc nie chcąc będą w środę lobbystami

Najprawdopodobniej jutro Rada Miasta Bydgoszczy uchwali Plan Ogólny – ten dokument dla samego funkcjonowania miasta nie wniesie wielkiej rewolucji, ale dla właścicieli gruntów może nieść ogromne zmiany. Ktoś może dzięki planowi zyskać na wartości działek, a ktoś inny stracić, czy nawet stanąć przed koniecznością zamknięcia działalności gospodarczej. Za co od Bydgoszczy będzie mógł żądać odszkodowań w sądzie. Zadowolenie wszystkich w tym aspekcie będzie niemożliwe.

Wokół planu ogólnego tak naprawdę spotyka się wiele grup interesów. Są to developerzy, którzy bardzo okazyjnie kupili działki, które po zmianie kwalifikacji lub zapisach uderzających w uciążliwe sąsiedztwo znacznie mogą znacznie zyskać na wzroście wartości działek. O swoje walczą też grupy mieszkańców, którzy kupili mieszkania w miejscu gdzie jeszcze kilka lat temu był las, ale by chcieli już obecny stan zabetonować, aby sąsiadować z lasem, a nie nowymi blokami. Aktywni są też przedsiębiorcy, którzy chcą dla swoich działalności zachować status quo lub mają nawet pewne plany rozwojowe.

To tylko przykłady ogólne, co do zasady będące już ze sobą w konflikcie interesów. Bez wchodzenia w szczegółowe przykłady, bo przy skali Bydgoszczy opisanie tego, zajęłoby sporo miejsca. Zadowolenie tych grup jest praktycznie niemożliwe. Radni muszą zatem wybrać kogo wesprą w swoim głosowaniu, stając się nawet bez własnej woli lobbystami interesów. Większość wyborów niezależnie jakie będą będzie niosła jakieś konsekwencje – z jednej strony mogą zawieść grupę wyborców chcącą nie mieć uciążliwego sąsiedztwa, ale innym wyborem może być doprowadzenie do tego, że miasto zapłaci milionowe odszkodowania, a inni wyborcy będą bez pracy. Sprawia to wszystko, że Plan Ogólny jest politycznie trudnym tematem, chociaż w debacie publicznej w Bydgoszczy konsekwentnie stara się wszystko upraszczać do ogólników.

Interes Miasta i środowiska

Do tego dochodzą jeszcze dodatkowe grupy interesów. Z jednej strony jest to interes samorządu, który w spolaryzowanym społeczeństwie nie jest już tak łatwo do określenia. Z perspektywy prezydenta takim interesem będzie przyciągnięcie nowych inwestycji budowlanych do Bydgoszczy zamiast do gmin ościennych, bo miasto ma się rozwijać. Uzasadnić można to uciekającymi podatkami do gmin ościennych oraz tym, że będą generować się coraz większe korki na drogach dojazdowych do miasta. Mamy jednak też przestrzenni publicznej narrację, że rozwój za wszelką cenę nie jest wskazany i lepiej ograniczyć się do obecnej bazy ludnościowej, skupiając się na poprawianiu komfortu jej funkcjonowania.

Mamy też aktywistów, którzy prezentują oczekiwania, które można uznać za interes środowiska naturalnego. W debacie publicznej nieco będący z tyłu, ale to Plan Ogólny wymagając większej przestrzeni biologicznie czynnej z jednej strony utrudni życie inwestorom, ale będzie kształtować na ile Bydgoszcz będzie zielonym miastem. Z uwagi na to, że ta materia jest w szczegółach skomplikowana, a jednocześnie nie jest medialnie tak chwytliwa, reprezentanci tej grupy do jutrzejszej sesji podejdą na nieco przegranej pozycji.