W konsultacjach nad Strategią Rozwoju Polski 2035 Rada Miasta Bydgoszczy apelowała o podniesienie rangi Bydgoszczy do statusu metropolii ponadregionalnych takich jak np. Szczecin, Poznań lub Wrocław. Tymczasem marszałek województwa wprost poprosił Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej o nieuwzględnianie tego. Zgodnie ze stanowiskiem marszałka Bydgoszcz i Toruń znajdują się dopiero w trzecim rzędzie hierarchicznym, co wydaje się jednak najbardziej zaskakujące przez ostatnie miesiące marszałek publicznie się temu sprzeciwiał, ale na piśmie zadekretował zupełnie co innego.
Wyjaśniając – w pierwotnej wersji propozycji resortu wskazano jedną metropolię ogólnokrajową Warszawę oraz 7 ponadregionalnych. Jest też grupa miast jak: Białystok, Bydgoszcz, Lublin, Rzeszów oraz Toruń – które określono jako aspirujące do roli ponadregionalnych. O zmianę tego statusu, czyli uznanie już na tym etapie Bydgoszcz za metropolię ponadregionalną apelowała Rada Miasta Bydgoszczy. Marszałek opowiedział się jednak za utrzymaniem tego statusu.
Jest reakcja prezydenta Bydgoszczy
Po raz kolejny, tym razem opiniując ten ważny dokument, nie potrafił Pan zachować neutralności i obiektywizmu niezbędnych do piastowania tak zaszczytnego i ważnego stanowiska w samorządzie województwa. W imię forsowanej od wielu lat idei, opartej na nieprawdziwych lub zmanipulowanych danych statystycznych, udowadnia Pan kłamliwą tezę o równości potencjałów społeczno-gospodarczych obu miasta stołecznych – Bydgoszczy i Torunia – napisał w liście otwartym do marszałka, prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski –Zajęte stanowisko jest sprzeczne z faktami i interesem Bydgoszczy wyrażanym jednomyślnie w imieniu mieszkańców przez Prezydenta Bydgoszczy i Radę Miasta Bydgoszczy. O ile mogę zrozumieć dbanie o jak najwyższe pozycjonowanie Torunia w układzie osadniczym kraju, to działanie na szkodę Bydgoszczy jest, delikatnie określając, przekroczeniem granic uczciwości.
Toruń na tym jednak też niewiele zyskuje
Projekt Strategii Rozwoju Polski 2035 jednoznacznie odchodzi od koncepcji metropolii bydgosko-toruńskiej, o co marszałek zabiega od początku swojego urzędowania, czyli ponad 18 lat. Korzyść zatem z tego, że Toruń znaleźć może się (być może ministerstwo po stanowisku Rady Miasta Bydgoszczy podniesie rangę Bydgoszczy) na tym samym szczeblu co Bydgoszcz będzie niewielka. W szczególności, że potencjały metropolii bydgoskiej i toruńskiej są radykalnie inne na korzyść tej pierwszej.






