Sejmik Województwa rozpoczął procedurę zmiany statutu Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Bydgoszczy, która polegać będzie na likwidacji filii przy ulicach Ujejskiego i Bohaterów Kragujewca. Radni Rady Miasta zapowiadają już, że będzie opór przeciwko tej zmianie. W dyskusji na sesji zarzucano władzom Bydgoszczy i Torunia, iż te nie płacą w pełni za utrzymanie filii.
– My w tej uchwale dobijamy się do tego, aby po 27 latach obowiązywania porozumienia między nami i miastami uzyskać to co nam się należy, a to jest zwrot 100% kosztów funkcjonowania tych filii – tłumaczył ten kierunek działania wicemarszałek Zbigniew Ostrowski. Od początku istnienia województwa funkcjonuje porozumienie na mocy którego Województwo utrzymuje główne siedziby bibliotek w Bydgoszczy i w Toruniu, a miasta filie. Zdaniem Ostrowskiego Bydgoszcz płaci równowartość utrzymania 7 filii z 21, a Toruń tylko 3 z 10. Do 2029 stopniowo Województwo chce, aby miasta płaciły 100% kosztów utrzymania filii.
– Toruń i Bydgoszcz doją nasze środki finansowe – puentował marszałek Piotr Całbecki. Dzisiaj (19 czerwca) sejmik zajmował się jedynie bydgoskimi bibliotekami.
– Przegłosowaliście państwo zmiany do budżetu województwa – ponad 3 mln zł na koncerty, gale, a chcemy oszczędzać na tych, których nie stać na zakup książki – krytykował radny Jarosław Wenderlich ten kierunek działania. Projektu broniły natomiast radne z Bydgoszczy Katarzyna Stranz-Kaja mówiąc, że warunki lokalowe przy Ujejskiego i Bohaterów Kragujewca są fatalne jeżeli chodzi o dostępność dla osób z ograniczeniami ruchowymi. W drugiej lokalizacji trzeba wchodzić po schodach. Rada Osiedla wnioskowała co prawda o remont, ale nie podjęto żadnych działań remontowych. Radna (nazwiska nie podajemy, gdyż może być to uznane za naruszenie dóbr osobistych) uznała, że skoro Rada Miasta nie podjęła jeszcze w tej sprawie apelu, to nie można uznać, że władze Bydgoszczy są przeciwko temu.
W obiegu krąży również pismo od wiceprezydent Iwony Waszkiewicz, która zgodziła się na ten kierunek zmian. Przy czym pytany na środowej sesji prezydent Rafał Bruski o tę kwestię przyznał, że nie ma żadnych informacji o podjętych uzgodnieniach.
Spór o pieniądze i decyzyjność
Prezydent Bruski w środę potwierdził natomiast to o czym dyskutowano w kuluarach, że toczące się rozmowy dotyczą też decyzyjności – Tak naprawdę przekazywaliśmy środki i żadnych decyzji nie podejmowaliśmy.
Ma to powodować opór władz Bydgoszczy do zwiększania zaangażowania finansowego, gdyż wszelka decyzyjność czy to kadrowa czy organizacyjna w dużej mierze zależy od Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu, a ratusz nie ma zbyt wiele do powiedzenia.
Uchwałę Sejmik Województwa podjął 17 głosami za (w tym radni bydgoscy: nazwisko ukryte, gdyż może być to uznane za naruszenie dóbr osobistych, Stranz-Kaja i Ostrowski), przeciw było 8 radnych, czyli prawie wszyscy obecni z klubu PiS, w tym bydgoscy Jarosław Wenderlich i Marek Gralik.
Zdaniem prezydenta Bydgoszczy Rada Miasta Bydgoszczy może zablokować likwidację tych filii.

Od 2009 roku związany z lokalnymi mediami. Specjalizuje się w tematach dotyczących infrastruktury, polityki regionalnej oraz funkcjonowaniu samorządów.






