Los inowrocławskich radnych powiatowych zdecyduje się dopiero po Święcie Niepodległości

Los inowrocławskich radnych powiatowych zdecyduje się dopiero po Święcie Niepodległości

Odbiorcy może nie być łatwo się połapać w kontekście wygaszania mandatów w powiecie inowrocławskim oraz samym Inowrocławiu, z uwagi na sporą ilość podjętych w tych sprawach decyzji. Formalnie jednak nikt mandatu radnego jeszcze nie stracił, bo wszyscy których to dotyczy składali skargi do sądów administracyjnych. W listopadzie mogą zapaść pierwsze już wiążące decyzje.

18 listopada Naczelny Sąd Administracyjny w Warszawie rozpatrzy trzy sprawy, dotyczące mandatów radnych powiatu inowrocławskiego: Pawła Drzażdżewskiego, Leszka Sienkiewicza i Ireneusza Stachowiaka. Decyzję zastępczą po tym jak Rada Powiatu odmówiła wygaszenia mandatów swoim kolegą, podjął w czerwcu 2025 roku wojewoda. Wynikała ona ze stwierdzenia przez wojewodę naruszenia tzw. ustawy antykorupcyjnej, gdyż wspomniani radni jednocześnie byli prezesami (dwójka nadal jest) w PGKiM i ZEC w Inowrocławiu, które według wojewody świadczyły usługi na rzecz jednostek powiatu, czym został naruszony zakaz prowadzenia przez radnego działalności z wykorzystaniem mienia powiatu.

Cała trójka zaskarżyła decyzję wojewody do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Bydgoszczy, ale ten w styczniu tego roku odrzucił ich argumentację. Na orzeczenia WSA przysługuje skarga kasacyjna do NSA, którą też radni złożyli. Wyznaczenie rozprawy jeszcze w tym samym roku kalendarzowym to wbrew pozorom patrząc na realia NSA dość szybki termin. Jak jednak spojrzymy od momentu wydania decyzji przez wojewodę, do ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy minie prawie 1,5 roku. Gdybyśmy doliczyli jeszcze miesiące, gdy Rada Powiatu unikała zabrania stanowiska, to spokojnie zrobi się ponad 1,5 roku.

W powiecie inowrocławskim sporów o legalność mandatów radnych jest więcej, ale wspomniane trzy przypadki są najbliższe ostatecznego rozstrzygnięcia.